| Chamy i Europejczycy
Po kolejnym incydencie wywołanym przez Lepperowe gadanie, polskie gazety zaroiły się od tekstów usiłujących wytłumaczyć całe zjawisko. Tzw. inteligencja, czyli ludzie, którzy dzięki wysokiemu mniemaniu o sobie samym przypisują sobie prawo do wypowiadania się w imieniu tzw. narodu, uznała Leppera za zagrożenie dla państwa i demokracji i jęła gościa oprotestowywać. W poniedziałkowej "Rzeczpospolitej" Maciej Rybiński wyjaśnia, że Lepper to efekt nagminnego tolerowania chamstwa i brutalności, czy wręcz fascynacji chamstwem, jaka narosła w Polsce ostatniej dekady. "W małych miasteczkach, w socjalistycznych blokowiskach wielkich miast emancypowało się chamstwo, formując nowe drobnomieszczaństwo, bękarta socjalizmu i łapczywości" - diagnozuje Maciej Rybiński. No pewnie, wszystko przez to, że nam społeczeństwo schamiało. To przez chamstwo ludzie wytykają elitom władzy kradzież, korupcję, zaprzedanie obcym interesom, wyprzedaż majątku narodowego, katastrofalną manipulację kursami walutowymi. To czyste chamstwo powoduje, że ludzie oburzają się na rządy skorumpowanych salonów i w rozpaczy wołają o silne państwo. Być może Lepper to opłacany przez Urbana manipulant, który jedzie dziś na fali rozgoryczenia i niezadowolenia zwykłych, szarych Polaków z blokowisk, małych miasteczek, zapomnianych regionów, z dala od salonów Krakowskiego Przedmieścia; tych wszystkich, którym ręce dawno już opadły na widok nieprawości i degrengolady. Fakt, że Lepper przemawia do tych ludzi, powinien dawać polskiej elicie do myślenia, a nie skłaniać ją do wymyślania milionom rodaków od chamów . Te "chamy" tkwią w pogierkowskich blokowiskach, bo zamiast reformy gospodarczej i ochrony miejsc pracy, elita zafundowała im miraż supermarketu i ukradła, co tylko można było ukraść. Te "chamy" zgrzytają zębami i głosują na Leppera, bo widzą, jak złodzieje szastają milionami, kupując sobie sprawiedliwość nowego państwa. Tak, państwo się psuje. Tylko, że wbrew tezie Rybińskiego nie przez "chamów", a przez elity, które sądzą, że do Europy wchodzi się na kolanach, które rozbroiły polską gospodarkę, tłumacząc, że gdy nie będziemy stanowili konkurencji, to łaskawiej przyjmą nas na Zachodzie, które zapomniały, że gdy się nie jest konkurentem, to również nie jest się partnerem. Polska katastrofa przygotowała grunt pod populizm i lepperyzm, ale zamiast krytykować zwolenników uproszczonych rozwiązań i mocnego języka, może najpierw zastanowilibyśmy się, kto za tę katastrofę odpowiada. Tymczasem nowy polski centrolew rodowy, budowany od dawna na osi Michnik-Cimoszewicz- Kwaśniewski (ileż to jednak znaczy, ten wspólny komunizm tatusiów), śmiało przeczołga Polskę do Europy. Wówczas to jako dumni udziałowcy Unii, Polacy nie będą już musieli jeździć sprzątać niemieckich czy włoskich domków; będą to mogli zrobić u siebie, na miejscu, ciesząc się jak dzieci, że mogą mieć "saksy" we własnym kraju. Tylko jeszcze trzeba zatkać gęby polskim "chamom".... |