Default
Google
 
Ciągoty pana ministra
19.06.2000
 Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Marek Siwiec prowadził służbową limuzynę BMW z prędkością 150 km/h w miejscu, gdzie obowiązywało ograniczenie do 70 km na godzinę, nie zatrzymał się na wezwanie policjantów, a następnie - uciekając przed radiowozem marki VW - rozwinął prędkość 180 km/h. Policja zatrzymała ministra blokując drogę i - gdy okazało się, z kim ma do czynienia - udzieliła mu... upomnienia oraz sporządziła notatkę służbową.
 Nazajutrz minister Siwiec wyjaśnił, że nie zatrzymał się na wezwanie drogówki, ponieważ trudne warunki drogowe sprawiły, iż nie zauważył stojącego na poboczu policjanta. Reagując na całą aferę, bezpośredni przełożony ministra, prezydent Kwaśniewski,  upomniał kolegę i... zabronił wszystkim członkom BBN samodzielnego prowadzenia samochodów służbowych. Od tej pory mają jeździć wyłącznie z kierowcą służbowym.
 Wszystko to byłoby kabaretowo śmieszne, gdyby nie było beznadziejnie smutne.
 Po pierwsze, minister Siwiec powinien był podać się do dymisji. Nie, nie dlatego, że szybko jeździ, lecz dlatego, że w nosie ma polskie prawo i uważa, że jako członek kasty notabli, znajduje się ponad przepisami dotyczącymi zwykłych śmiertelników. Jest chyba oczywiste, że człowiek o takich przekonaniach nie powinien zajmować się sprawami bezpieczeństwa narodowego. Siwiec jest po prostu przykładem korupcji polskiego prawa. Incydent z ministrem świadczy, że prawo jest dla frajerów; tych, co nie mają władzy lub nie mają "kasy". Reszta jest ponad.
 Jeśli Polska ma budować demokratyczne, wolne i sprawiedliwe społeczeństwo, musi się pozbyć Siwców, tymczasem prez. Kwaśniewski "po ojcowsku" napomina ministra i zabiera kluczyki od służbowych beemwic. Tu ja znowu zarykuję się rozgoryczonym śmiechem; bo skoro minister Siwiec nie jest człowiekiem na tyle odpowiedzialnym, aby powierzyć mu służbowy samochód, to jakże można powierzać mu bezpieczeństwo państwa?! 
 Lekceważenie przepisów drogowych przez ministrów i posłów; jeżdżenie po pijanemu i zasłanianie się immunitetem poselskim, to poważne choroby polskiej klasy politycznej. Świadczą one, że spora grupa ludzi znajduje się u władzy przez przypadek, nie zdając sobie sprawy z tego, czym jest rządzenie.
 Ludzi tych polscy wyborcy po prostu powinni się pozbyć. Im szybciej tym lepiej. Choćby dla ratowania kolejnego pokolenia przed demoralizacją. 


Acquiring image from ProHosting Banner Exchange