| Elitaryzm z bocznej linii
Polska nie ma szczęścia do przywódców politycznych i społecznych. Lata hitlerowskich i sowieckich rządów odcięły narodowi głowę. Zostało to, co miałkie i nijakie, wyrośnięte gdzieś z bocznych linii, odcięte od rzeczywistego kontaktu z "dołami", często wstydzące się własnego pochodzenia, skłonne do odtrącania umorusanej polskiej "masy", tych wszystkich szarych, zagonionych "Polaków-ciemniaków", którzy mówią "poszłem", zamiast "poszedłem", nie wiedzą co to Merlot, a większą część konwersacji (zazwyczaj przerywanej słowem "k-wa" dla zaczerpnięcia oddechu), poświęcają zawistnym opowieściom o zaletach luksusowych samochodów i osiągach szybkich kobiet... Oj, nie lubi polska elita własnego społeczeństwa, nie podoba się zapach i gust narodu, obrzydza tandeta polskiej wsi. Polska elita patrzy na własny naród i zawstydzona szepce w zagraniczne ucho: "cóż to się do człowieka nie przyczepi"... Polska elita woli Paryże i Londyny, woli udawać, że nie jest znad Wisły. Widać to było wyraźnie przy okazji dyskusji nad ustawą uwłaszczeniową. Część krytyków ustawy o przekazaniu lokatorom zajmowanych mieszkań spółdzielczych i komunalnych dawała do zrozumienia, że ludzie nie dorośli do posiadania; są zbyt głupi, aby dać im mieszkanie, nie poradzą sobie, przepiją, sprzedadzą za bezcen, rozszabrują... etc. Pewien ekonomista, który jest - pożal się Boże - szefem Rady Polityki Pieniężnej, oświadczył nawet, że ustawa uwłaszczeniowa doprowadzi do... znacznego spadku cen mieszkań i załamania na rynku nieruchomości, bo ludziom nie będzie się opłacało budować domów. Powiem szczerze, bałbym się mieszkać w państwie, którego polityka walutowa jest kierowana przez takiego cymbała. Toż trzeba być w stanie pomroczności jasnej, by mówić takie bzdury. I to w kraju, w którym wciąż młodym ludziom trudno jest wyprowadzić się od rodziców do własnego lokalu. W kraju, w którym nie został uruchomiony mechanizm pożyczek hipotecznych, a na kredyt stać tylko bogaczy, nasz pan ekonomista obawia się spadku cen mieszkań... Bełkot tego rodzaju można jedynie wytłumaczyć podskórną niechęcią do "kmiecego" narodu, który biorąc podarowane włości, zachowa się jak pijany zając, bez rozumu i bez pamięci... Pisze znajomy z Polski: "Co mają zrobić ludzie z byłych PGR-ów na północnych kresach Rzeczybylejakiej? Musiałby do nich ktoś pojechać, pomóc założyć spółdzielnie rolnicze,(ale w Polszcze? - fuj, cóż za komunistyczne gadanie, choć na całym świecie są i dobrze się mają!), dać tę ziemię w tanią dzierżawę, dać pomoc w postaci maszyn, mleczarni, młyna, chłodni do owoców czy rozlewni soków, ale do tego trzeba by z tymi ludźmi pracować i z nimi razem tworzyć programy pomocowe, zniżyć się do ich poziomu, a nasi panowie i ci z Matką Boską w klapie, i ci z Leninem przemalowanym na Lennona,(niedawno pan Miller prezentował swoje ulubione kawałki w prg. 1 PR), ci ludzie wolą wygłaszać zwykłe kłamstwa i brać za to ciężkie pieniądze; za posłowanie, oraz rozdawanie wszelakiej maści koncesji i robieniu już słynnych na cały świat «polskich przetargów», w których, jeśli nie wygra ten, kto trzeba, to zostaną anulowane". Rodzą się ludzie nowi, miejmy więc nadzieję. Może za dwa pokolenia... |