| Krokodyle łzy
Dwadzieścia lat po sławetnym wystąpieniu generała Jaruzelskiego w telewizji prezydent Kwaśniewski rozczulił byłych antagonistów z opozycji, rozliczając się "szczerze i osobiście" ze stanem wojennym. Prezydent powiedział, że nie ulega wątpliwości, że "stan wojenny był złem". Wywołało to "ochy" i "achy", że Kwaśniewski "wreszcie zrozumiał". Niestety, prezydent zaraz jął wyjaśniać, o co mu chodzi, i wymowa tych słów nieco osłabła (w końcu gen. Jaruzelski też uważa, że stan wojenny był złem, "tyle że mniejszym"). Kwaśniewski wyjaśnił, że - w jego opinii - Jaruzelski, wprowadzając stan wojenny, "kierował się dobrem kraju" i zaapelował do pokrzywdzonych, aby "swoich urazów nie przekazywali młodemu pokoleniu". Słowem, prezydent zasugerował, że w tamtych tragicznych czasach jedni i drudzy, komuniści i opozycja, mieli swoje racje i z tych racji (teza plus antyteza) powstała wielka narodowa synteza - okrągły stół, że "zwyciężyła Polska" i "prezydent wszystkich Polaków". No cóż, tak właśnie wygląda nowe komunistyczne wydanie najnowszej historii Polski, które ma zamieszać w głowach młodym Polakom, usprawiedliwiając zdrajców i skrywając smutny fakt, że komuniści byli gauleiterami Polski osadzonymi w Warszawie przez Armię Czerwoną, a generał Jaruzelski ćwiczył LWP do udziału w awanturach sowieckiej Rosji i planowanej blitzwyprawie Paktu Warszawskiego na Zachód. Pytam się, kto go z tego rozliczył? Stan wojenny był realizacją sowieckiej polityki w Polsce polskimi rękami. Dlatego polskimi, że zaangażowanie się Kremla było zbyt kosztowne politycznie i finansowo. Dlatego Jaruzel dostał internacjonalistyczne polecenie odwalenia brudnej roboty. Nie mąćmy dziś młodym w głowach. PRL nie była niepodległym państwem! Ocena ta ma zasadnicze znaczenie dla dzisiejszego myślenia o niepodległości - musimy wiedzieć, czym jest niepodległość, a czym rządy kukiełek sterowanych z zagranicy. Tak, Polska potrzebuje dziś porozumienia i pojednania. Tylko dla tego pojednania oprawcy i byli kaci muszą przyznać się do zdrady, muszą poprosić o przebaczenie i ładnie wycofać się ze sceny. Tymczasem w trosce o przyszłość własnych dziatek byli oprawcy tworzą dziś nową historię Polski. W ramach tej historii ich poświęcenie sprawom RWPG, Układu Warszawskiego i Kremla można przetłumaczyć na poświęcenie "dla Polski" i zrównać z poświęceniem ludzi, którzy byli przez nich gnojeni i zamykani, a którzy walczyli o demokrację, wolność i niepodległość. Aleksander Kwaśniewski to nie jest chłopak w ciemię bity, by zło stanu wojennego dostrzegać 20 lat po fakcie. Dlatego też trudno dziś szlochać, gdy leje krokodyle łzy nad imprezą wojskową zafundowaną narodowi przez gaulajterów z PZPR - macierzystej organizacji politycznej dzisiejszego prezydenta. |