| "Mam chusteczkę haftowaną"
Najnowszy problem polskiej "prawicy" to jednoczenie. Co rusz poszczególne grupy i grupki rozpościerają nowe sztandary, pod którymi zapanować ma jedność obozu posolidarnościowego. Prawicę jednoczy już Platforma Obywatelska, jednoczy PiS, no i teraz od niedzieli, również SKL-Ruch Nowej Polski. Ta ostatnia nazwa nieodparcie kojarzy się z niegdysiejszym Ruchem Młodej Polski, wylęgarnią wielu politycznych person dzisiejszych czasów, w tym polityków SKL-RNP. Podtatusiali wolą dziś mówić o Polsce nowej, a nie młodej. Politycy ci to kamień u nogi nowego Ruchu. Są to ludzie bynajmniej nie nowi, skompromitowani sprawowaniem władzy pod kierunkiem tandemu Krzaklewski - Buzek w okresie naznaczonym katastrofalną polityką gospodarczą i rabunkiem... Słusznie więc wypomina byłym kolegom były minister Lech Kaczyński, że jeśli chcą się jednoczyć, to może najpierw rozliczyliby się z własnej działalności. W końcu panowie Steinhoff czy Balazs jeszcze niedawno wozili się rządowymi autami i tasowali w rękach teki. Gość zjazdu "zjednoczeniowego" SKL-RNP, sam były premier Buzek, poklepał chłopaków "na drogę" i zapewnił, że wierzy, iż nowa formacja "otworzy drogę ku wielkiemu zjednoczeniu". Niestety, nie ma takiej nadziei. Nowy ruch to kontynuacja polityki koteryjnej. Polega to na tym, że członkowie elit politycznych łączą się raz tak, raz siak, na zasadzie "mam chusteczkę haftowaną" (proszę sobie przypomnieć, bo to utwór z przedszkola) bez przedstawiania rzeczowych programów politycznych i gospodarczych. Tak na dobrą sprawę, obecna Polska nie ma w Sejmie opozycji dysponującej przejrzystym programem. Rządzący komuniści są kontrowani od "przypadku do przypadku". Nowo zawiązany Ruch to przytulisko ludzi, którzy powinni sobie z polityką dać spokój, albo przynajmniej od niej odpocząć. Niech nie zabierają politycznego powietrza nowym ruchom, niech nie zabierają światła nowym działaczom. Przyszedł czas, by wyciągnąć wnioski z porażki. Tymczasem były aparat ekipy Buzka dumnie wypina pierś i w geście niedocenianego artysty stwierdza: "gdyby nie my, byłoby dziś jeszcze gorzej"... Guzik prawda, panowie! Zaprzepaściliście poważną szansę Polski, oddaliście władzę komunistom i zrujnowaliście narodową gospodarkę. Jakże w takiej sytuacji wołać o tworzenie "Nowej Polski"?! Który to już raz? Dziś jest pora na ruch odideologizowany i patriotyczny zarazem; ruch, który wreszcie jasno przypomni pierworodny porządek polityki: polityk to człowiek, który reprezentuje i broni interesów swoich wyborców, który potrafi przełożyć ten interes na interes powiatu, województwa i kraju. Demokracja to jest reprezentacja, a nie realizowanie wymysłów "rad politycznych". W interesie Polaków leży zaś silne i praworządne państwo i silna gospodarka narodowa. Panowie z SKL-RNP, idźcie do domu, wasz pociąg już odjechał... |