Default
Google
 
Niezbyt głęboka rana
 Kwaśniewski poczuł się lekko ugodzony zaprezentowanym przez Krzaklewskiego filmem i w mig rozpoczął procedury kojąco-gojące. 
 Siwiec do dymisji (zapewne prezydent nie przyjmie jej do czasu wyborów), nacisk na tolerancję, "budowanie mostów" i "wydźwięk całokształu". Kwaśniewski, ubolewał, zgrabnie "przeprosił" wszystkich urażonych i podkreślił (jakież to światowe i europejskie), że w jego Polsce "znajdzie się miejsce również na tych, którzy go nie lubią i przeklinają". Z tej pozycji lekkiego przysiadu (pod naciskiem opinii publicznej) "Olek" zręcznie  skoczył do ataku, oskarżając przeciwników o... faszyzm i bojówkarstwo. Podkreślił, że do Europy z nożami i kastetami nas nie przyjmą i jął prezentować siebie jako gwaranta poszanowania praw człowieka, tolerancji i szybkiego wejścia do EU.
 "Czytając" litera po literze zagrywki kampanijne obecnego prezydenta, można napisać niezłą pracę magisterską z tricków propagandy i manipulacji.Ta propaganda, ma sprzedawać kandydata, jako spójny, pozytywnie kojarzący się pakiet. Niestety Krzaklewski "opakowany" jest o wiele gorzej i na mój nos, brak mu jasnej koncepcji propagandowej prezentacji. Z jednej strony, Marian chciałby stąpać, jak mąż stanu, z drugiej, podkreśla swe "równiarstwo" i ględzi w wywiadach, że będzie z Marylą (żona) wyrywał  się  BOR-owi na dyskoteki... Przepraszam, ale od takich zdanek, to mi ciarki po plecach chodzą - nie będę tłumaczył dlaczego.
 Powiedzmy sobie szczerze, w każdym normalnym kraju ugruntowanej demokracji, numery Kwaśniewskiego byłyby powodem dymisji. Wszak nie można obrażać uczuć religijnych mniejszości, o większościach nie wspominając, zaś bimbanie sobie z niepodległościowej, państwowotwórczej tradycji narodowej, powinno znieść gościa z powierzchni politycznego żywota. 
 Nie w Polsce jednak. Polscy katolicy (sądząc po mikrym charakterze antykwachowych protestów) są (wbrew pozorom) grupą raczej zahukaną. Gdy do tego dodamy słabość duchowego wymiaru polskiej religijności, okaże się, że rana zadana kampanii Kwaśniewskiego przez film z Kalisza nie jest wcale głęboka. I to nawet, biorąc pod uwagę cudowny fakt ukazania obłudy prezydenta, który z jednej strony, przykładnie klęka i chyli głowę, a z drugiej, śmieje się pod wąsem z - jak to Ojca Świętego określa "Trybuna" ("Ludu"), pismo politycznego zaplecza Olka - "prostackiego wikarego". 
 Skarlały to naród, który pozwala sobie drwić z wiary ojców i frymarczy narodowymi pamiątkami. Jak uczy historia, naród taki skazany jest pucować innym buty.


Acquiring image from ProHosting Banner Exchange