Default
Google
 
Państwo zagrabione
 Pod koniec tego tygodnia na zaproszenie redakcji "Kuriera" przyjeżdża z Seattle do Toronto profesor Kazimierz Z. Poznański, ekonomista amerykański specjalizujący się w tematyce Europy Wschodniej i postkomunistycznej transformacji gospodarczej.
  Jego dwie ostatnie książki "Wielki przekręt. Klęska polskich reform" oraz "Obłęd reform. Wyprzedaż Polski", pokazują czarno na białym polską klęskę narodową - oddanie za półdarmo kapitału wypracowanego przez pokolenia Polaków i opisują systemową dewiację rozwoju polskiego "kapitalizmu".
 Poznański tłumaczy, że kapitalizm polski jest kuriozalny, gdyż obywa się bez klasy polskich kapitalistów, zniósł  zdrowe proporcje udziału kapitału zagranicznego i rodzimego oraz funkcjonuje w sytuacji słabego, skorumpowanego państwa. "Normalny rynek opiera się na egzekwowanym prawie, a takie prawo bazuje z kolei na państwie, które stoi na straży prawa" - przypomina w "Obłędzie reform".
 Argumenty te nie są wyssane z palca, lecz z porażającej analizy danych statystycznych. Wynika z nich, że autorzy polskich reform gospodarczych z Leszkiem Balcerowiczem na czele powinni stanąć co najmniej przed Trybunałem Stanu!
 Poznański opisuje to, co każdy zdrowy na umyśle człowiek od dawna powinien był zauważyć: nie można reformować gospodarki przy pomocy nakręcania importu i tłumienia własnej produkcji. Maksyma komunizmu wojennego głosiła, kto nie pracuje, ten nie je, dziś w odniesieniu do państwowych gospodarek śmiało można ją sparafrazować na "kto nie produkuje, ten nie konsumuje". A jeśli "konsumuje", to do czasu, dopóki nie pozbędzie się wszystkich "klejnotów po babci" lub nie straci kredytu w banku. Dlaczego Polacy przez tyle lat dali się mamić "perkalem i paciorkami", dlaczego nie zauważali, jak im się sięga do kieszeni?!
 Gdy w 1991 roku napisałem tekst krytykujący politykę kursową Balcerowicza, wywołał on huragan oburzenia. Nikt nie krytykował jednak moich argumentów, wyśmiewano natomiast sam zamiar; wyzywano od komunistów, agentów SB, kreatur, które chcą wkładać kartofel w rurę wydechową polskiego sukcesu gospodarczego... Medialna siła  złodziei jadących na szaber była gigantyczna.
 Dziś polska dobrnęła do momentu, w którym nie ma już co sprzedawać i czego kraść, a w garażach rdzewieją beemwice niegdysiejszych hurtowników. Finanse publiczne trzeszczą jak lód na wiosnę, a rząd ratuje budżet, ściągając haracz z najbiedniejszych. Gdy z rynku finansowego wycofa się kapitał spekulacyjny, pryśnie mydlana bańka polskiej złotówki i ludzie ustawią się w kolejkach do garkuchni.
 Kto i dlaczego przehandlował złoty róg, przystępnie wyjaśnia prof. Poznański.


Acquiring image from ProHosting Banner Exchange