Default
Google
 
Patriotyzm zaczyna się w opłotkach
 Bezpośrednie wybory szefów gmin, burmistrzów i prezydentów miast to dobry pomysł.
 Polska demokracja, mimo całej otoczki instytucjonalnej, nadal zalicza się do raczkujących. Ludzie po kilkunastu latach pomieszkiwania w niekomunistycznej Polsce nadal mówią o władzy: "oni", klasa polityczna wciąż nie jest traktowana jako reprezentacja narodu. Demokracja bez demokratycznych nawyków, bez tradycji demokratycznego rządzenia pozostaje pustą skorupą instytucji wziętych z innej bajki.
 W Polsce konieczna jest odbudowa demokracji i odbudowa państwowości. Nie da się tego zrobić bez rozbudzenia w obywatelach poczucia odpowiedzialności za rządzenie. To poczucie zostało zadeptane przez lata komunizmu.  Brakuje "przełożenia" powszechnych w społeczeństwie poglądów na politykę. Odbudowę mechanizmów obywatelskich trzeba zacząć od własnego "obejścia". Owszem, bezpośrednie wybory wójtów czy burmistrzów niosą możliwość korupcji, kupowania głosów, gangsterskich zagrań, ważne jest jednak, by każdy poczuł te rzeczy na własnej skórze, by dostrzegł, że to jego własne przyzwolenie na korupcję czy polityczny bandytyzm umożliwia rządy podtuczonego na korupcji miejscowego chamstwa, nepotyzm i kumoterstwo.
 Bez lokalnej formy demokracji niemożliwa jest polityczna edukacja społeczeństwa.
 W jednej miejscowości wyjdzie lepiej, w innej gorzej; w jednej wójtem będzie dusza-człowiek i dobry organizator, w sąsiedniej bandyta, który zastraszy pół wsi. Ludzie muszą to zobaczyć i uwierzyć, że ich decyzja, ich opór i upór mogą poprawić miejscową władzę.
 Ten przykład, rozciągnięty na powiat, województwo i państwo, może doprowadzić do zmiany myślenia o Polsce, do "zdumiewającego" stwierdzenia, że to jest "nasz" kraj, a nie "ich", zaś my i oni powinno stanowić jedno i to samo.
 W III RP powstała i ma się dobrze cała klasa ludzi zainteresowanych, by tak właśnie się nie stało; klasa, która dzięki obecnej, chorej sytuacji napełnia kieszenie. Przeciwstawienie się jej rządom musi być bolesne, jednak jeśli do tego nie dojdzie, Polska przestanie istnieć - pozostanie nam "region folklorystyczny", z własnym językiem i obyczajem kulinarnym...
 Jeśli w Polsce społeczeństwo nie będzie rządzić, jeśli zamiast kandydować w wyborach i głosować, ludzie machną ręką i stwierdzą sentencjonalnie, że "i tak niczego to nie zmieni", kraju nie będzie można już podnieść.
 Patriotyzm zaczyna się w opłotkach, na wyborach wójta, burmistrza i prezydenta; w wybieraniu ludzi mądrych i niesprzedajnych. Bez nowej, autentycznej elity politycznej Polska pozostanie głupim Jasiem Europy.


Acquiring image from ProHosting Banner Exchange