Default
Google
 
Przepraszamy...
 Dobrze się stało, że na temat mordu polskich Żydów w Jedwabnem w 1941
r. wypowiedział się prymas Józef Glemp. Zresztą milczenie Kościoła
polskiego w tej kwestii zarzucać zaczęli mu Żydzi. W obszernej recenzji
książki Jana T. Grossa "Sąsiedzi" Abraham Brumberg pisze, że Kościół
powinien być sumieniem narodu i otwarcie mówić o zbrodni, dlatego
"milczenie Kościoła jest znaczące...".
 Tak, Kościół polski jest sumieniem narodu, dlatego też prymas w swym
niedzielnym wystąpieniu na falach warszawskiego diecezjalnego radia
"Józef" podkreśla, że interesuje go wymiar moralny zbrodni. "Łączy się
to z uznaniem odpowiedzialności pokoleniowej, która polega na
przeproszeniu Boga za grzechy przodków i na przeproszeniu potomków
pokrzywdzonych". Prymas Glemp dodaje jednak, że "skala uznania win
zależy od rozeznania obiektywnej prawdy, a więc od zbadania przyczyn
grzechu i okoliczności popełnionej zbrodni. Przyczyny ukształtowania się
tak zdziczałych i nienawistnych postaw Polaków wobec Żydów,
niespotykanych w innych częściach Polski, trzeba zbadać".
 Prymas poinformował również publicznie o wywieraniu na Kościół polski
nacisków politycznych, zaczynając swe wystąpienie od słów: "Przed rokiem
poinformował mnie poważny Żyd, że niebawem będzie nagłośniona sprawa
Jedwabnego..." oraz mówiąc, że "...w ciągu dwóch dni dwóch wysokiej
rangi polityków skontaktowało się ze zmną z identycznym niemal
programem: tego i tego Kościół katolicki powinien podjąć wielkie modły w
Jedwabnem, pokajać się za zbrodnie i prosić o przebaczenie ludobójstwa,
bo inaczej narazimy się na gniew".
 Wynika z tego, że w całej tej sprawie potępienia zbrodni i
przeproszenia istnieje jakaś "tajemnicza" zewnętrzna inspiracja...
Ponieważ trudno domniemywać jaka, ograniczę swój komentarz do elementów
oczywistych.
 Po pierwsze, z oficjalnych zapewnień wynika, że sprawa mordu polskich
Żydów w Jedwabnem nadal jest badana przez Instytut Pamięci Narodowej i
dobrze by było, aby władze państwowe sformułowały swe stanowisko po
opublikowaniu rezultatów prowadzonego dochodzenia, a nie przesądzały
dziś o jego wyniku, obiecując ustami prezydenta Kwaśniewskiego wielkie
ogólnokrajowe "Przepraszam". Sprawia to bowiem wrażenie, że wynik
ustalony został zawczasu ze względu na polityczną koniunkturę i nie jest
formułowany bezstronnie i niezależnie.
 Po drugie, jest rzeczą godną najwyższego uznania, jeśli w trosce o
prawdę, wzajemne zrozumienie i poszanowanie, w trosce o uwolnienie
świata od zmór: * nienawiści rasowej i etnicznej, * stosowania zasady
odpowiedzialności zbiorowej czy * przeprowadzania czystek etnicznych,
przeprosimy podamy rękę i wspólnie pomodlimy się nad grobami
pomordowanych.
 Jednak taki akt ekspiacji powinien odbywać się na zasadzie wzajemności.
Oba nasze narody, żydowski i polski, padły w trakcie II wojny światowej
ofiarą faszyzmu i komunizmu, Niemców i Sowietów. Oczywiście, ofiara
złożona przez Żydów była wyjątkowa, nie zmienia to jednak smutnego
faktu, że kataklizm, jaki przyniosła ze sobą wojna i okupacje (w tym
powojenna okupacja sowiecka) wyzwolił wśród nas mroczne siły. Dobrze by
się więc stało, by w tym wypadku odwrócić formułę użytą przez biskupów
polskich w stosunku do Niemców i w pierwszej kolejności prosić o
przebaczenie, w drugiej jednak dodać, że "my też przebaczamy". I chyba
nadal jest oczywiste, czego ta - być może niekoniunkturalna dziś -
formuła dotyczy.
 Bez tej wzajemności trudno liczyć na szczere pogrzebanie stereotypów
nienawiści.


Acquiring image from ProHosting Banner Exchange