| Rachunek przyjemności
Rzygać się chce - przepraszam za określenie - ale naprawdę niedobrze się robi, gdy człowiek słyszy o orgii korupcji zżerającej powoli wszystko co uczciwe, patriotyczne, co jeszcze do niedawna kojarzyło się z najlepszą tradycją polską. Romuald Szeremietiew to człowiek ideologicznie mi bliski. Lubiłem KPN głównie za to, że w czasach, kiedy nawet całkiem rozsądni ludzie usiłowali unikać słowa "niepodległość", konfederacja wypisała je na swoich sztandarach. Szeremietiew był obok Moczulskiego jednym z założycieli ruchu. No i co? I dziś muszę się drapać po siwiejącej łepetynie... Co za wstyd! Nie, nie przesądzam, czy pan Romuald Sz. wspólnie z panem Zbigniewem F. brali łapówki, czy też nie, niech to sobie sąd rozstrzygnie, przeczytałem jednak wywiad ministra Szeremietiewa w "Rzeczypospolitej" i aż mną zatrzęsło - jakiż to brak profesjonalizmu, jakie żałosne tłumaczenia. I do tego jeszcze to oświadczenie rzecznika MON-u, że Szeremietiew zgodził się na rozmowę z dziennikarzami; zgodził się na jej nagrywanie, ale nie wyraził zgody na publikację wywiadu. Ludzie kochani, to po co ten facet w ogóle rozmawiał z reporterami "Rzeczpospolitej"?! Po co się z nimi spotykał?! I biedny rzecznik narzeka, że dziennikarze byli napastliwi i "przesłuchiwali" ministra niczym UB... No proszę, jaka swołocz z tych dziennikarzy, nie potrafią się zachować w obliczu Jaśnie Pana Ministra i jeszcze zadają mu niewygodne pytania, ile zarabia etc. i skąd miał na willę! A minister potulnie odpowiada, że pożyczył od kolegi i obecnie na odsetki idzie prawie cała jego pensja... OK. Może Szeremietiew jest niewinny, ja tylko komentuję jego własne słowa! Czyli p. minister nie widzi nic złego w tym, że prywatnie u jakiegoś kolegi, którego nazwiska nie chce podać, zadłuża się po uszy i nadal kieruje departamentem odpowiedzialnym za wojskowe zamówienia publiczne! Minister rozśmieszył mnie jeszcze bardziej, gdy stwierdził, że powodem zatrudnienia syna jego pomocnika Z. Farmusa w MON-ie, był fakt, że nikt w całym ministerstwie nie mówi tak dobrze po angielsku... Słowem, żałosne to wszystko, żałosne stękanie ludzi, którzy nie dorośli do roli, którą wrzuciła im na barki historia. Czasy są trudne, Polska jest krajem biednym, niemniej jednak satysfakcja pełnienia służby publicznej w tym państwie może być bardzo duża. Dlaczego? Bo jest okres reform, i od pracy tych ludzi zależy kształt struktur i instytucji przyszłego państwa. Jakaż to wielka frajda pozostawić po sobie dobrze funkcjonujący departament, resort, sprawną oświatę, służbę zdrowia, zmodernizowaną armię, po prostu, lepsze państwo. Jakże mała jest w porównaniu z tym zadowoleniem radość z ukradzionych stu czy dwustu tysięcy dolarów! Jakże można przedkładać nad błogie poczucie dobrze spełnionego obowiązku przyjemność z czterokołowej błyskotki, która za miesiąc się znudzi, a za 5 lat zardzewieje?! O tempora! O mores! |