Default
Google
 
Senator-kombinator
 Aleksander Gawronik był cinkciarzem - handlował w latach 80. walutą;
był "dużym" cinkciarzem - w chwili gdy rząd ogłosił wprowadzenie tzw. wewnętrznej wymienialności złotego, Gawronik miał na przejściach granicznych uruchomione kantory. Skąd wiedział? Zapewne podsłuchał, jak ptaszki ćwierkają...
 Handel walutą w PRL-u był nielegalny, to znaczy  było wiadomo, że
komunistom na walucie zależy i handel taki są skłonni tolerować, a nawet organizować. Trzeba przecież było ściągać z rynku walutę przysyłaną i zwożoną do kraju przez mniejszych i większych ciułaczy i tę słaną przez rodziny z zagranicy. Regulatorem czarnorynkowego kursu dolara była cena polskiej wódki sprzedawanej w Peweksie.
 Środowisko walutowych koni stanowiło część UB-ckiej agentury. Dolarami
handlowali ci, którym Służba Bezpieczeństwa pozwalała handlować; Gawronikowi pozwalano na dużą skalę.
 Gdy Polska zrzucać zaczęła jarzmo centralnie planowanej gospodarki,
konwulsyjnie "kurowana" przez Balcerowicza (manipulacja kursem walutowym stanowiła główny element "planu Balcerowicza") Gawronik znalazł się we właściwym miejscu o właściwym czasie; był kolegą samego Ireneusza Sekuły - gospodarczego speca w rządzie Rakowskiego (Sekuła zginął niedawno śmiercią samobójczą, strzelając sobie trzy razy w klatkę piersiową -zdaniem złośliwych, ktoś na Sekule "popełnił samobójstwo").
 Gawronik był typowym reprezentantem okresu rozkradania tłustych
kawałków Polski - obrotny i wpływowy, szybko poszedł w senatory. Był dzieckiem epoki, w której premier Polski Jan Krzysztof Bielecki publicznie stwierdzał, że "w kapitalizmie pierwszy milion trzeba ukraść". Niestety, w przepoczwarzającej się Polsce kradziono, pierwszy, a potem drugi, a potem trzeci, a potem, już nikt nie liczył...
 Kiedyś poznałem Gawronika w biurze radcy handlowego RP przy ulicy Bloor
w Toronto, przyjechał podpisywać jakieś porozumienie z Esso w sprawie budowy stacji benzynowych. Robił wrażenie energicznego. Potem pewien pośrednik handlu samochodami pokazywał mi oficjalną wizytówkę Gawronika i twierdził, że senator proponował mu odzyskiwanie w Polsce samochodów kradzionych w Kanadzie (dajemy tysiąc dolarów zadatku, odbieramy samochód wart 40 tys. i tyle nas widzieli) w zamian za okrągłą sumkę kilku tysięcy dolarów od auta...
 Aresztowanie Gawronika to aresztowanie jednej rybki z ławicy. Dobrze,
że gość siedzi, bo był gangsterem jak się patrzy. Ja natomiast chętnie zobaczyłbym na ławie oskarżonych te wszystkie polityczne "rekiny", które dały gawronikom wolną rękę, przez które Polska została dokładnie rozdziobana i rozszabrowana.
 Chciałbym też, by osoby, których decyzje polityczne stanowiły fundament
miliardowych afer i rabunku, wytłumaczyły się ze swego działania i przestały mamić ludzi ekonomicznym żargonem. Nowa Polska zepsuła się -jak ryba - od głowy, a nie od gawroników. 


Acquiring image from ProHosting Banner Exchange