Default
Google
 
Strzelanie z biodra
 Nie należę do fanklubu obecnej polskiej telewizji publicznej, powiedzieć można nawet, że jestem do niej nieco uprzedzony, jednak ze zdumieniem przyglądałem się wrzawie wznieconej w bogobojnych kręgach przez nadanie dość interesującego dokumentu pt. "Papież tysiąclecia".
 Film ten wyprodukowała amerykańska PBS i mogliśmy sobie go tutaj wszyscy oglądać na jej kanałach pod tytułem "Millennial Pope". Obejrzałem i ja, i wzruszyłem się! Owszem, można realizatorom sporo zarzucić; nadekspozycja wątku holokaustowo-żydowskiego jest bardzo drażniąca. Z drugiej jednak strony, "Millennial Pope" pokazuje "naszego" papieża, niemal jako proroka i sumienie XX wieku. Z wypowiedzi umieszczonych w filmie wynika, że Jan  Paweł II jest człowiekiem, który definiuje doświadczenie stulecia, który potrafi poruszać do głębi obcych i wątpiących.
 Owszem, nie jest to film-laurka, nie jest to filmik-cukierek, nie jest to propagandowa hurra-pisanka; jest to film starający się ukazać różne oblicza papieża, Kościoła, drążyć problemy, z którymi droczyć się musi człowiek wierzący. Jest w nim Ojciec Święty widziany oczami wrogów i osób nieprzychylnych. Z obrazów tych wynika jednak, że nie sposób wobec Papieża Polaka przejść obojętnie, że jego pontyfikat sprawił, iż coraz częściej nie sposób przejść obojętnie wobec Kościoła katolickiego.
 Z pewnością, gdy opadnie w Polsce "kurz bitewny", tę zasługę "Millennial Pope" dostrzegą również egzaltowani przeciwnicy filmu.Zasługa "Papieża tysiąclecia" jest tym istotniejsza, że na kontynencie amerykańskim poważne filmy dokumentalne,  przychylne wobec katolicyzmu, Polski, Polaków, Kościoła, należą do rzadkości. Dobrze by się stało, aby ktoś to uświadomił w końcu rodakom znad Wisły.
•••
 A propos rodaków po jednej i drugiej stronie polskiej granicy, wraca już niebawem temat nieszczęsnej ustawy o obywatelstwie.. O ile się dobrze orientuję (a mogę źle), to niedługo Sejm głosował będzie nad poprawkami Senatu (dopuszczającymi dwa paszporty przed oczami polskiego urzędnika) i prawdopodobnie poprawki te w mądrości swej zbiorowej, odrzuci. To zaś sprawi, że ostatnią deską ratunku jednopaszportowych Polonusów o dwóch obywatelstwach pozostanie nie kto inny, jak nasz pięknolicy prezydent Aleksander Kwaśniewski. Pojawi się zatem wspaniała okazja, aby przeczołgać nas trochę i pokazać, żeśmy są jeno krzykacze, co to, jak przyjdzie co do czego, jedzą Kwachowi z ręki, jak bezpański kotek. Chciałbym się mylić, ale niestety jestem na to za stary. Pozdrawiam zatem serdecznie i żegnam się na czas jakiś - wyjeżdżam obwąchać Polskę na nowo...


Acquiring image from ProHosting Banner Exchange