| Żydzi znowu w Polsce, czyli wąska ścieżka między anty- a filosemityzmem
Czy o Polsce, Żydach i Polakach można mówić spokojnie? Stanisław Kozłowski tak pisze na forum mojego klubu dyskusyjnego (fragment trwającej dyskusji): "Panie Andrzeju, doskonale zdaję sobie sprawę, że mogą być Żydzi, którzy ?nie orają pod polskim interesem narodowym= i ich działania w Polsce mogą być wynikiem uczciwych intencji. Lecz jak pan sam już na tych łamach zauważył: amerykańskie żydostwo wysysa antypolskość z mlekiem matki. Niech pan także zauważy, że obecnie docierający do Polski Żydzi to właśnie Żydzi amerykańscy. W przypadku Jedwabnego nie możemy dać się wciągnąć w lawinę oskarżeń rzucanych przeciwko narodowi polskiemu, bo jest prawdopodobne, że to się przeciwko nam obróci. Wielokrotnie w przeszłości mieliśmy okazję widzieć, jak prawda o wojnie była przez Żydów deformowana. Nikt nie daje nam gwarancji, że tak się nie stanie w przypadku Jedwabnego. Jeżeli chodzi o zwrot majątków Żydom, to moim skromnym zdaniem należy do tego podejść z niezwykłą ostrożnością. Pamiętajmy, że raz popełniony błąd mścić się będzie na Polsce i Polakach po wieki wieków. Musimy także posiadać świadomość faktu, że Żydzi już w Polsce stworzyli silne finansowe lobby i przypadek Michnika niech tu będzie jednym tylko z wielu przykładów. Ja panie Andrzeju uważam, ze interesy Żydów w Polsce wcale nie muszą iść w parze z interesem Polaków w Polsce. Nikt nam gwarancji nie da, że stanie się inaczej. To samo zresztą dotyczy Niemców i to samo ja bym o nich napisał. (...) Polacy muszą zachować daleko idącą powściągliwość i nie mogą się dać wciągnąć w szafowanie łatwo przychodzącymi hasłami o oddaniu Żydom tego, co niby żydowskie w Polsce. Co w Polsce to wyłącznie polskie!". Odpowiadam na to tak: "Panie Stanisławie, Żydzi przez wieki całe żyli obok nas na tych samych ziemiach. Odcisnęli na nich swe piętno, jak wszystkie inne narody Rzeczypospolitej. Tak samo jak my płacili podatki, służyli w wojsku itd. Polska społeczność żydowska w wieku XIX i XX przechodziła transformację; akurat źle się złożyło, że w tym czasie nie było polskiej państwowości, a jeśli była, to raczkowała. Polska tożsamość posługiwała się zaś pojęciem narodu, a nie państwa. To oznaczało, że Żydzi, którzy wychodzili z gett i sztetlów, z chałatów, chałki i peruk, niezbyt chętnie byli widziani w społeczeństwie polskim, niezbyt ich tam chciano. Łatwo zatem kończyli w kompartiach i innych "socinternacjonalistycznych" organizacjach. Dziś nie chodzi o to, by Polska była państwem bez Żydów - chodzi o to, by była państwem prawa, gdzie obywatele traktowani są jednakowo w sądach, gdzie nie można sprawiedliwości kupić za pieniądze, a urzędnik państwowy nie jest tożsamy z łapówkarzem. Jeśli Polska będzie państwem prawa, to nie będzie się dawała okradać - nikomu, ani nieuczciwym Żydom, ani Polakom, ani Niemcom. Nie, nie jestem za zwrotem "mienia pożydowskiego"; jestem za oddaniem na równych prawach zagrabionego majątku - niezależnie od tego, czy właścicielami byli Żydzi, czy Polacy. Jestem również za tym, aby ukarać tych wszystkich komunistycznych złodziei, którzy majątek państwowy rozkradli. Nie popadajmy jednak w ksenofobiczne strachy, że "Żydzi" stanowią dla Polski zagrożenie. Powiem przewrotnie, że większym zagrożeniem dla naszej Ojczyzny są głupi rodacy. |