|
W sobotę, 3 marca, w budynku Ambasady RP w Ottawie,
na zakończenie dorocznej narady konsularnej personelu polskich placówek
dyplomatycznych w Kanadzie, odbyła się konferencja prasowa wiceministra
MSWiA Piotra Stachańczyka oraz dyrektora departamentu konsularnego MSZ
Andrzeja Kremera. Konferencję "prowadził" gospodarz ambasady, były rzecznik
prasowy MSZ, a dziś ambasador w Kanadzie Paweł Dobrowolski. Jej tematem
były zagadnienia wizowe, paszportowe i konsularne związane z podejmowanymi
w Polsce reformami i przeprowadzanymi zmianami prawnymi.
Minister Piotr Stachańczyk: Tematem konferencji konsularnej
było wiele rzeczy, ale podejrzewam, że większość z nich niespecjalnie państwa
interesuje, tak że od razu przejdę do tej sfery - podejrzewam - najbardziej
interesującej, i której będzie, sądząc po konferencji, którą miałem w Nowym
Jorku, dotyczyć zdecydowana większość pytań - otóż, do problematyki obywatelstwa
polskiego, ustawodawstwa w zakresie obywatelstwa polskiego i problematyki
wizowo-paszportowej.
Jeśli chodzi o ustawodawstwo o obywatelstwie polskim, to najpierw
jedno wyjaśnienie: po dyskusji, jaka z końcem ubiegłego roku przetoczyła
się przez różne fora na temat nowej ustawy o obywatelstwie polskim - tej,
która została w czerwcu ubiegłego roku uchwalona przez Sejm, do której
następnie Senat Rzeczypospolitej wniósł poprawki.
W wyniku tej dyskusji nie doszło w zeszłym roku do przegłosowania
tych poprawek przez Sejm. Proces legislacyjny w parlamencie został przerwany.
Zgodnie z opinią prawników sejmowych, z uwagi na fakt, że ta ustawa ma
datę wejścia w życie 1 stycznia 2001 roku, dokończenie w chwili obecnej
procesu jej uchwalenia jest niemożliwe. To oznacza, że jeżeli ktoś - najprawdopodobniej
grupa posłów, bo kilku posłów z posłem Czarneckim na czele zapowiedziało
takie działanie - nie wniesie nowego projektu, prawdopodobnie zbieżnego
w dużej mierze z tym, który został już omówiony... (i to nie wniesie w
miarę szybko, bo jak państwo wiecie, we wrześniu są wybory, a w prawie
polskim nie ma zasady przechodzenia ustaw - czego jeden sejm nie uchwali,
drugi już nie może uchwalać na tej samej podstawie i trzeba wszystko zaczynać
od początku)... będziemy się posługiwać, tak jak i dzisiaj, ustawą o obywatelstwie
polskim z 1962 roku.
Największe zainteresowanie budzi zawarta w niej zasada wyłączności
obywatelstwa. Zasada znana w prawie polskim od 1920 roku i w zasadzie jedna
z dwóch znanych w Europie, gdzie oprócz wyłączności obywatelstwa mamy jeszcze
zasadę jednego obywatelstwa (np. w Niemczech).
Różnica jest taka, że w Polsce traktujemy obywateli polskich
jako obywateli polskich, nie zwracamy uwagi na to, ile mają innych obywatelstw
i jakie. To jest ich prywatna sprawa. Natomiast w krajach takich jak: Niemcy,
Austria, w krajach jednego obywatelstwa, generalnie w przypadku uzyskania
kolejnego obywatelstwa zabiera się obywatelstwo tego kraju.
Zasada ta (wyłączności obywatelstwa), przypuszczać należy, że
w takiej czy innej formie będzie utrzymana. Wiąże się ona nie tylko z tradycją
prawa polskiego, ale także z sytuacją wewnętrzną Polski i jej stosowanie
znajduje uzasadnienie, tym bardziej że przez wiele lat nie budziła ona
ani żadnych emocji, ani nie sprawiała problemów.
Problemy zaczęły się w końcu lat 90. i sprowadzały się do dwóch
elementów.
Jedna sprawa - opisywana dość szeroko - to kwestia tzw. pułapki
paszportowej, czyli sytuacji, w której - podobno - obywatele polscy mający
obywatelstwo innego kraju wjeżdżają do Polski na podstawie paszportu kraju,
w którym mieszkają, a potem nie mogą tej Polski opuścić, bo władze graniczne
RP blokują wyjazd, twierdząc, że muszą wyjechać na paszporcie polskim.
Otóż, stwierdzam z całą odpowiedzialnością, że to jest kłamstwo.
Proszę państwa, myśmy zbadali wszystkie sytuacje, jakie miały
miejsce w roku ubiegłym na lotnisku Okęcie w Warszawie, bo tylko tego lotniska
dotyczyły skargi i informacje, o których słyszeliśmy.
Rzeczywiście nie doszło do zezwolenia na wyjazd kilkudziesięciu
osób, ale dotyczyło to jednej z trzech prostych sytuacji:
Pierwszej - to najczęstszy przypadek dotyczący obywateli Stanów
Zjednoczonych - kiedy ktoś wjechał do Polski jako obywatel Stanów Zjednoczonych.
Przypomnijmy, że obywatele USA mają prawo przebywać w Polsce bez
wizy przez okres 90 dni. Następnie zainteresowany, również jako obywatel
Stanów Zjednoczonych, przybył na lotnisko nie po 90 dniach, tylko 190,
290, rekordzista nawet po dłuższym okresie, i oświadczył, że zamierza z
Polski wyjechać. Ma on do tego pełne prawo, tylko problem polega na tym,
że przekroczenie okresu pobytu jest w Polsce wykroczeniem i należy za to
zapłacić karę: albo mandat, albo, jeśli to przekroczenie było zbyt duże,
sprawa jest kierowana do kolegium ds. wykroczeń i przed kolegium płaci
się nieco więcej.
Taką informację uzyskiwał zainteresowany - że: "Przykro nam bardzo,
ale musi Pan zapłacić". W tym momencie osoba taka okazywała inny dokument,
tym razem polski, stwierdzający, że jest obywatelem polskim, w związku
z czym zamierza wyjechać z Polski jako polski obywatel i żadne terminy
czy mandaty jej nie obowiązują. To prawda! I jeżeli tym dokumentem, który
okazywała, był polski paszport, to osoba taka wyjeżdżała z Polski bez żadnych
problemów.
Jeżeli natomiast tym dokumentem był polski dowód osobisty, osoba
taka była informowana, że jeżeli decyduje się wyjechać z Polski jako obywatel
polski, to niestety, obywatele polscy wyjeżdżają z Polski na polskich paszportach.
Przykro nam bardzo, na coś trzeba się zdecydować. W czymś, co się robi
w życiu, trzeba być konsekwentnym. Jeśli ktoś konsekwentnie utrzymuje,
że jest obywatelem amerykańskim, to konsekwentnie płaci i wyjeżdża, jak
twierdzi, że jest polskim, to też konsekwentnie: polski obywatel - polski
paszport, proszę bardzo!
To jest pierwsza sytuacja, która później urosła do rangi różnych
dziwnych opisów.
Druga, to jest sytuacja, kiedy osobą wyjeżdżającą było jedno
z rodziców z dzieckiem, rodzic miał paszport polski, a dziecko miało paszport
obcy wydany na terenie Rzeczypospolitej Polskiej.
W takiej sytuacji zachodzi obawa, że mamy do czynienia z próbą
wywiezienia dziecka bez zgody drugiego z rodziców. Prawo polskie jest tak
skonstruowane (jest w tym zakresie wyjątkiem), że trzeba mieć zgodę obojga
rodziców - niezależnie od tego jakie mają obywatelstwo - żeby uzyskać polski
paszport. Wiele krajów ma ten system uproszczony, wystarczy zgoda tego
rodzica, który jest obywatelem danego kraju. W sytuacjach, kiedy obywatel
polski wyjeżdżał z urodzonym w Polsce dzieckiem, które miało paszport obcy
wystawiony w Polsce, wymagało to wyjaśnienia, czy dziecko nie jest wywożone
bez zgody drugiego z rodziców.
Muszę powiedzieć, że rocznie mamy od kilku do kilkudziesięciu
prób wywożenia dzieci. Tym próbom będziemy przeciwdziałać. I tu nie ma
żadnej możliwości - jeśli funkcjonariusz graniczny ma podejrzenie, że dziecko
wyjeżdża bez zgody drugiego z rodziców, będzie sprawdzał, co się w tej
sprawie kryje.
Pozostałe przypadki dotyczyły paszportów tak zniszczonych, lub
tak nie dających się rozpoznać, że wyjazd na tym paszporcie był niemożliwy.
W związku z tym, kończąc ten wątek, jeszcze raz powtarzam,
że zjawisko tzw. pułapki paszportowej, czyli byśmy komuś na granicy wmawiali,
że ma polskie obywatelstwo, badali to obywatelstwo, nie wypuszczali z Polski,
że ten problem nie istnieje.
•••
Jeśli chodzi o sprawy wizowe, to sytuacja jest tutaj też prosta i
ona sprowadza się do tego, że wizy wydaje się obywatelom niepolskim.
Jeśli ktoś jest obywatelem polskim, ma prawo do paszportu, ba,
ma prawo wjechać do Polski bez żadnego dokumentu - jeśli ma ochotę, może
stanąć na granicy polskiej i powiedzieć, że jest polskim obywatelem. Jeśli
ten fakt zostanie potwierdzony, zostanie do Polski wpuszczony. Natomiast
obywatel polski nie może dostać wizy do paszportu obcego.
Przy czym - i to w różnych rozmowach też starałem się wyjaśniać
- obywatelstwa polskiego nie powinno się domniemywać, czy też zakładać,
że ktoś je ma, przeprowadzając jakieś badania czy jakieś analizy sytuacji
rodzinnej. Bo to nie o to chodzi...
Andrzej Kumor ("Gazeta"): Pan
minister Stachańczyk powiedział, że ze zjawiskiem tzw. pułapki paszportowej
nie mamy już do czynienia. Jest to jedna z "najciekawszych" sytuacji, w
jakiej może znaleźć się emigrant, tragedia, dramat, "sen emigranta", ktoś
wjechał do kraju i nie może wyjechać...
Pan minister opisał sytuację obywateli
Stanów Zjednoczonych, którzy - jak wiemy - wjeżdżają do Polski bez wiz,
natomiast my tu, w Kanadzie, musimy się o wizy starać. Zdarzają się sytuacje,
gdy ktoś po prostu zataja fakt posiadania polskiego obywatelstwa, dostaje
wizę do paszportu kanadyjskiego, przyjeżdża do Polski, usiłuje wyjechać
i okazuje się, iż system komputerowy Straży Granicznej wykazuje, że ten
człowiek jest obywatelem polskim. Co się wówczas dzieje?
P. Stachańczyk: Po pierwsze, panie redaktorze, w pytaniu
był błąd, który chciałem sprostować, pan powiedział, że "już nie ma pułapki
paszportowej", ja mówiłem, że nigdy nie było. To po pierwsze.
Po drugie, chciałbym powiedzieć, że w swoich doświadczeniach
nie spotkaliśmy się z takim przypadkiem - niemożliwości wyjazdu obywateli
Kanady. To były przypadki jednostkowe, dotyczące wyłącznie osób, które
przekroczyły czas pobytu określony w wizie; miał wizę na dwa miesiące,
chciał wyjeżdżać po pięciu. Powtórzył się ten sam scenariusz, który...
A. Kumor: Czyli nie ma takiej
sytuacji? Nie ma "pułapki paszportowej"? Można wyjechać bez żadnego problemu?
P. Stachańczyk: To właśnie stwierdzam.
A. Kumor: Po wprowadzeniu reform
służby zdrowia w Polsce, Polacy mieszkający w Kanadzie znaleźli się w takiej
sytuacji, że przyjeżdżając do Polski, nie mają ubezpieczenia medycznego.
Ponieważ nie płacą na kasy chorych czy
ZUS-y, to niezależnie od tego czy są obywatelami polskimi, czy nie, są
traktowani jak cudzoziemcy - muszą sobie wykupić tutaj jakieś ubezpieczenie,
aby tam móc sobie leczyć złamaną nogę.
Chciałem zapytać, czy nie warto podjąć
kroki w celu podpisania umowy o wzajemnym uznawaniu powszechnych ubezpieczeń
medycznych?
I kolejna sprawa dotycząca spraw konsularnych,
kwestia emerytur, to znaczy wzajemnego uznawania przepracowanego czasu.
Chodzi o to, że gdy ktoś wraca do Polski z Kanady, to to, że przepracował
tu dziesięć czy piętnaście lat, do niczego mu się tam nie liczy, również
osoba, która tu stara się o emeryturę, nie ma zaliczonego czasu pracy z
Polski.
Chciałem zapytać, czy nie byłoby warto
tych spraw podjąć i w interesie nas tutaj mieszkających rozwiązać?
Dyrektor departamentu MSZ Andrzej Kremer: Chciałbym jeszcze
nawiązać tutaj do poprzedniego pańskiego pytania o zatajanie obywatelstwa.
To jest - myślę - dość istotny element i budzący zdziwienie w Polsce. Sytuacja,
w której, jeśli ktoś jest obywatelem...
A. Kumor: Panie dyrektorze, ktoś
ma dziecko, to dziecko nie jest zgłoszone w konsulacie, trzeba żeby szybko
pojechało do babci i po prostu w tym momencie, pomimo, że to dziecko ma
po rodzicach obywatelstwo polskie, idzie się do konsulatu, mówi, że nie
ma, i prosi o wizę. Jeśli konsulat nie dysponuje odpowiednimi informacjami,
to tę wizę wyda.
Jest wiele różnych skomplikowanych spraw
życiowych. Nie wszystko sprowadza się do tego, że my "nie lubimy polskiego
paszportu", czy też "nie podoba się nam orzełek na nim". Tu nie o
to chodzi.
Idzie o to, że życie jest bardziej skomplikowane,
niż niektóre ustawy przewidują...
A. Kremer: To znaczy ja oczywiście rozumiem, że pan nawiązuje
do sytuacji - też chciałem o tym powiedzieć - w której ktoś nie wie, czy
też nie ma świadomości, bo takie też bywają, ale muszę powiedzieć, że odnotowujemy
głosy i bardzo konkretne przypadki (...)
To zatajenie budzi w Polsce, wśród obywateli polskich, pewne
niezrozumienie. Bo jeśli już ktoś jest obywatelem i przyznaje się do bycia
Polakiem, to jednak ten element zatajania budzi w polskiej opinii publicznej
zdziwienie i niezrozumienie. I to tylko chciałbym w tym momencie skonstatować.
Sytuacja ubezpieczeń i emerytur jest nieco bardziej złożona.
Zacznę od tej ostatniej, czyli transferu emerytur, ponieważ tutaj
niezbędne będzie porozumienie międzyrządowe, czy też międzypaństwowe w
randze umowy ratyfikowanej.
Polska z częścią krajów posiada takie porozumienia, z innymi
je negocjuje. Priorytetem polskiego Ministerstwa Pracy są te kraje, z którymi
jest dużo przypadków wymagających uregulowania, toczy się szereg rozmów
z krajami Europy. Jestem przekonany, że rozmowy, które zapoczątkowano pomiędzy
rządami Polski i Kanady, a które nie miały ostatnio dalszego ciągu, znajdą
swój ostateczny wynik po wyjaśnieniu kwestii finansowych. Zawarcie takiej
umowy wymaga precyzyjnej analizy przepływu finansowego w obie strony, tzn.
wyliczenia, ile osób korzystałoby na terenie Kanady, a ile osób korzystałoby
z takiego transferu w Polsce.
To jest zadanie dla Ministerstwa Pracy. My będziemy po
powrocie przypominać i sugerować właściwemu resortowi, aby powrócił do
podjętej kiedyś idei.
•••
Natomiast, jeśli idzie o ubezpieczenia zdrowotne, to jest to bardziej
złożony problem.
System polski jest w tej chwili systemem kas chorych i jako taki
pozornie nie jest związany z obywatelstwem, nawiązuje tutaj do systemu
w większości krajów, tym niemniej jednak obywatel polski w Polsce korzysta
z pewnego zakresu bezpłatnej opieki medycznej, niezależnie od kas chorych.
Bezpłatna opieka medyczna jest też zagwarantowana konstytucyjnie.
Drugą zasadą, którą należałoby tu przywołać, jest to, że nie
można odmówić opieki medycznej osobie, która tego wymaga. Czyli przypadek
złamania nogi na ulicy nie oznacza sprawdzania obywatelstwa, ani nawet
poświadczania kasy chorych, tylko oznacza odwiezienie człowieka do szpitala
i zabezpieczenie jego złamanej nogi, bez względu na to, czy ta osoba przyjechała
z Kanady, z Rosji, czy skądkolwiek.
Natomiast, jeśli mówimy o rzeczywistym zabezpieczeniu medycznym,
to ono w pełni przysługuje tym osobom, które opłacają składki do kasy chorych.
To z kolei jest reguła wszystkich innych krajów. Uzupełnieniem do tego
są normalne standardowe ubezpieczenia wypłacane przez towarzystwa ubezpieczeniowe.
Jeśli ktoś nie zabrał ubezpieczenia, to jest pozbawiony możliwości finansowania
opieki medycznej na terenie danego kraju i musi finansować to z własnej
kieszeni.
A. Kumor: Panie dyrektorze, czy
ja dobrze zrozumiałem, czyli osoba, która złamie w Polsce nogę, ma za darmo
leczenie na pogotowiu, czy w szpitalu?
A. Kremer: Po pierwsze, jest tak, że nikomu nie można
odmówić leczenia, czyli ma zapewnioną pierwszą pomoc medyczną. To jest
pierwsze zagadnienie.
Drugim zagadnieniem jest ewentualne uiszczenie rachunku, czyli
od momentu trafienia do szpitala - jeżeli wymagany jest dalszy pobyt -
powstaje kwestia rachunków za leczenie szpitalne.
Bogdan Gajewski ("Mikser"): Mam
dwa pytania związane z pobytem w Polsce. Mieliśmy taką sytuację, jeden
z naszych znajomych pojechał do Polski na polskim paszporcie i miał wypożyczony
samochód. Został zatrzymany przez kontrolę drogową i okazał swoje kanadyjskie
prawo jazdy. Legitymujący go przedstawiciel prawa powiedział: "Proszę pana,
pan jest obywatelem polskim, na terenie Rzeczypospolitej Polskiej pana
obowiązuje posiadanie polskiego prawa jazdy". Znajomy odpowiada: "wyjechałem
z Polski, jak byłem małym dzieckiem, nauczyłem się jeździć w Kanadzie,
tam dostałem prawo jazdy, dzisiaj jestem tutaj, jestem trzeci dzień i nawet
gdybym chciał zdawać, to nie miałbym czasu". To jest jedno pytanie.
Drugie pytanie brzmi: co z obowiązkiem
meldowania obcokrajowców w Polsce? Dlatego, że o ile dobrze rozumiem, jest
przepis, który wymaga, aby obcokrajowiec, który przyjeżdża do Polski,
zameldował się w miejscu zamieszkania, jeżeli przebywa dłużej niż 48 godzin.
Jest taka sytuacja: Kanadyjczyk i Polka z polskim paszportem. Jeżdżą po
Polsce, mogą spać u znajomych, nie muszą być w hotelu, wobec tego to jest
skomplikowana sprawa, aby rzeczywiście zgodnie z literą prawa wypełniać
wszystkie formularze i spełnić obowiązek meldowania.
W związku z tym chciałem spytać, czy
nie ma jakichś ułatwień, gdy chodzi o przyjazdy turystyczne?
A. Kremer: Jeśli chodzi o samochody, to mamy tutaj dwa
aspekty. Oprócz tego, który pan poruszył - prawo jazdy... Ja rozumiem,
że to był samochód wypożyczony w Polsce?
B. Gajewski: W Niemczech.
A. Kremer: A właśnie! To znaczy do tego dochodzi jeszcze
problem, którego pan nie podniósł, a mianowicie problem celny. Otóż, według
ogólnych zasad celnych, jeśli obywatel danego kraju wprowadza na teren
tego kraju jakiś przedmiot, podlega on opłatom celnym, chyba że zamieszkuje
na stałe za granicą. Ponieważ on się posługiwał kanadyjskim prawem jazdy,
być może było to wystarczające, ale w innych przypadkach, zdarzają się
też sytuacje - nie związane tylko z obywatelami Kanady, ale w ogóle - jeżeli
osoba wjeżdża do kraju samochodem i stale zamieszkuje w Polsce, powstaje
normalny obowiązek uiszczenia należności celnych (...) Trzeba się wówczas
wykazać miejscem zamieszkania poza granicami. Jest to aspekt zupełnie nie
związany z kwestią obywatelstwa, a li tylko z kwestią domicylu. Na przykład,
jeżeli obywatel Niemiec mieszka na stałe w Polsce, a pożyczył sobie samochód
od wujka w Berlinie i jeździ nim po Polsce, to też popełnia takie samo
nieuiszczenie należności celnej.
Drugim aspektem są prawa jazdy i rzeczywiście jest tak, że prawo
jazdy zależy od... Tutaj w tej chwili sprawdzamy, czy Kanada jest członkiem
międzynarodowej konwencji uznawania praw jazdy...
A. Kumor: Nie jest, trzeba mieć
międzynarodowe prawo jazdy.
A. Kremer: To nie jest problem obywatelstwa, tylko posiadania
prawa jazdy, które jest w danym kraju uznawane. Istnieje międzynarodowa
konwencja o ruchu drogowym, której załącznikiem są wzory praw jazdy. Kraje,
które ją ratyfikowały, wzajemnie dopuszczają poruszanie się na podstawie
tego prawa jazdy. (...)
Inny aspekt to przepisy wewnętrzne o czasie poruszania się. Otóż,
w Polsce można jeździć na obcym prawie jazdy, jeżeli się jest turystą,
do jednego roku. Ustawodawstwo Unii Europejskiej przewiduje poruszanie
się w takich wypadkach do 6 miesięcy i w tym kierunku pójdzie też nowelizacja
polskiego prawa. (...).
A. Kumor: Panie dyrektorze, czy
dobrze rozumiem: czyli obywatel polski mieszkający w Kanadzie, który przyjechał
do Polski i posługuje się międzynarodowym prawem jazdy wystawionym w Kanadzie,
które jest w Polsce ważne, nie popełnia żadnego przestępstwa, czy tak?
A. Kremer: W tej chwili sprawdzamy, czy Kanada podpisała
konwencję i jeśli jest sygnatariuszem konwencji, to jest to prawo jazdy
ważne, natomiast jeśli...
Proszę państwa, sama nazwa "międzynarodowe prawo jazdy" jest
troszeczkę myląca, bo nie jest to nic innego, jak jeden ze wzorów
dokumentów określonych w załączniku do wspomnianej konwencji. Całość uznawania
tego dokumentu zależy li tylko od tego, czy dany kraj jest stroną sygnatariuszem
konwencji, a nie od tego czy się nazywa "międzynarodowe" czy "krajowe".
A. Kumor: Chodzi mi o to, że
tutaj, w Ameryce, prawo jazdy wydaje się w stanie lub w prowincji i to
prawo jazdy - a wiem to z własnego przykładu - jest w Polsce nieważne.
Natomiast ważne jest coś, co się nazywa "International Driving Permit",
na czym jest nawet napisane, iż jest to dokument w Polsce ważny.
Chodzi mi o to, czy obywatel polski
mieszkający w Kanadzie, posługujący się w Polsce takim pozwoleniem na prowadzenie
pojazdu, popełnia jakieś wykroczenie?
A. Kremer: Jeżeli obywatel polski stale zamieszkuje w
Kanadzie i przyjechał do Polski jako turysta i przebywa w Polsce do roku,
to nie popełnia żadnego wykroczenia.
A. Kumor: Dziękuję.
A. Kremer: To są zagadnienia nie związane z obywatelstwem,
tylko z domicylem.
Piotr Stachańczyk: Jeśli chodzi o odpowiedź na drugie pytanie, to nie
wchodząc w rozważania na temat meldunków w takim przypadku, jaki pan opisywał,
to ja mogę powiedzieć jedno: dostrzegliśmy, że sytuacja dotycząca meldunków
jest za bardzo skomplikowana i w tej chwili zmieniamy ustawę, a przede
wszystkim pracujemy nad przepisami wykonawczymi, które sprawią, że zwiększy
się grupa obywateli innych krajów, którzy przy pobytach krótszych niż 90
dni będą zwolnieni z obowiązku meldunkowego, bo można powiedzieć, że obecnie
w przypadkach, o których pan mówi, staje się to fikcją.
Ten problem został dostrzeżony i prace nad zmianą przepisów w
tym zakresie trwają.
Czesław Piasta ("Komunikaty Ottawskie"): Ja
mam tu dużo pytań, które przysłali mi ludzie z całego świata...
P. Stachańczyk: Od razu powiem wprost: nie będziemy tutaj
odpowiadać na pytania w rodzaju: "wujek mojego brata był obywatelem, powiedziano
mu, że nie może, a potem, że może" itd.; ja nie będę rozstrzygał, ani pan
dyrektor żadnych...
Uprzedzam tylko, bo jak pan mówi, że dużo, to może parę pytań
się wyeliminuje.
Uprzedzam, że nie będę rozstrzygać żadnych stanów faktycznych
i indywidualnych, bo jako od paru lat urzędnik i prawnik, bez dokumentów
sprawy na żadne tak postawione pytanie nie odpowiem. Ale mam nadzieję,
że pan ma dalej idące pytania.
Cz. Piasta: Postaram się mówić
bardziej ogólnie, bez nazwisk.
Na początek dwa pytania nawiązujące
do pańskiego wstępu. Tam było powiedziane m.in. o dzieciach. Pytanie jest
takie: Jak może pojechać do Polski polskie dziecko, gdy jedno z rodziców
nie wyraża zgody na posiadanie polskiego paszportu, ale oboje rodzice wyrażają
zgodę na wyjazd dziecka za granicę?
Drugie pytanie: na jakich warunkach
może pojechać do Polski Polak, który pracuje w wojskowości, NASA lub w
urzędzie państwowym i ma ciągle obywatelstwo polskie, pracuje w instytucjach,
gdzie co najmniej niezręczne jest posiadanie polskiego paszportu albo grozi
to utratą pracy. Tak się składa, że u nas, w Ottawie, takich osób jest
sporo.
Konkretny przykład: do Polski jechała
delegacja z Chretienem, w delegacji byli również obywatele polscy, którzy
mieli problemy. jakoś pojechali. Z wizami, mimo że nie wolno wystawiać
wiz obywatelom polskim.
Oba te pytania są związane z ustawą
o cudzoziemcach, dlatego pytam, czy istniałaby możliwość zmiany tej
ustawy, aby - mimo wszystko - można było wystawiać wizy obywatelom polskim?
P. Stachańczyk: Mogę od razu powiedzieć, że ustawa o cudzoziemcach
podlega w tej chwili daleko idącym zmianom, jej nowela jest już gotowa,
natomiast ustawodawstwo polskie w zakresie wiz jest w tej obecnej ustawie,
a jeszcze bardziej szczegółowo w tej, która będzie, zgrane z ustawodawstwem
Unii Europejskiej.
Zamierzamy być krajem Unii i stroną grupy Schengen, w związku
z tym cała problematyka wizowa jest ściśle zgodna z zapisami konferencji
w Schengen i jej protokołu wykonawczego, czyli tych dokumentów, które spowodowały
zniesienie granic między krajami Unii.
Żaden z krajów unijnych nie dopuszcza, ani te przepisy, o których
mówiłem, nie dopuszczają wydawania wiz do paszportów własnych obywateli.
Podobnie jest też w innych krajach. Klasyczny przykład, jaki
znam, jest taki, że dziecko urodziło się na terenie Stanów Zjednoczonych,
następnie rodzice chcieli pojechać do tych Stanów za parę lat, dostali
wizy, natomiast dziecku zaproponowano paszport, mówiąc, że zgodnie
z prawem amerykańskim, obywatel amerykański nie może dostać wizy do polskiego
paszportu.
(...)
A. Kremer: Jeśli chodzi o problem NASA, wojska i innych
zdarzeń, to proszę państwa, mylnym jest tu traktowanie tego przypadku jako
ograniczeń w zakresie wyjazdu do Polski.
Jeżeli orientuję się, to część krajów w przypadku niektórych
zawodów wymaga wyjaśnienia wszelkich sytuacji - także obywatelskich - tych
osób. Jeżeli dochodzą do wniosku, że zachodzi możliwość konfliktu, to
stawia przed tymi pracownikami alternatywę wyboru danego zawodu, lub też
danego stanowisko, lub posiadania drugiego obywatelstwa. Nie jest to specyfika
tylko kanadyjska.
Ale to nie jest perspektywa wyjazdu do Polski. To jest perspektywa
wyboru osobistego, wyboru życiowego osoby w danej sytuacji. Fakt miejsca
pracy jest w wypadku wydawania paszportu w zasadzie obojętny. (...)
Jeśli chodzi o przypadek zgody na wyjazd dzieci... No, tu wiele
zależy od konkretnej sytuacji. Częściowo zgoda na wyjazd może być równoznaczna
ze zgodą na wydanie paszportu. Taki jest przecież sens instytucji paszportu
(...)
Andrzej Okoniewski, Kongres Polonii Kanadyjskiej Okręg Quebec:
W polskiej ustawie o obywatelstwie przyjmuje
się prawo krwi, stąd dzieci urodzone w Kanadzie są obywatelami polskimi.
Chcielibyśmy wiedzieć, do którego pokolenia?
Bo można sobie wyobrazić, że (jeśli
nie będzie takiego ograniczenia) wszyscy ludzie na terenie ziemi będą wkrótce
obywatelami Polski.
P. Stachańczyk: Generalnie jest to rozumowanie poprawne.
I to nie wynika z ustawy o obywatelstwie polskim, tylko - w tej chwili
-wynika to wprost z Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, która mówi,
że dzieci urodzone z rodziców posiadających obywatelstwo polskie mają obywatelstwo
polskie. Nie ma tu mowy o żadnym pokoleniu.
Dodatkowo ustawodawstwo polskie przewiduje także - zgodnie z
zasadą prawa krwi - że również dzieci z małżeństw mieszanych, o ile rodzice
nie wybiorą dla nich wyłącznie obywatelstwa polskiego, mają obywatelstwo
polskie z chwilą urodzenia. Tak było zresztą od roku 1920.
Dotyczy to również uregulowań przedwojennych. Przed wojną w ustawodawstwie
było troszeczkę inaczej, mianowicie dzieci z małżeństw dziedziczyły obywatelstwo
po ojcu, a w przypadku dzieci ze związków nieformalnych po matce.
Nie jest to też, proszę państwa, jakaś specyficzna zasada prawa
polskiego. Na terenie Polski mamy sporą grupę ludzi, która dopiero w czwartym,
czy też w trzecim pokoleniu okazała się obywatelami niemieckimi i wzięła
niemiecki paszport. I nie jest to nic dziwnego. (...)
Podział jest jasny, kraje migracyjne, które "żyły" wskutek napływu
imigrantów, przyjmowały zasadę prawa ziemi, bo była ona najprostsza, natomiast
kraje europejskie - generalnie wszystkie przyjmowały zasadę prawa krwi.
A. Kremer: jedną z instytucji, która być może umyka często
uwadze osób zainteresowanych, jest instytucja wyboru obywatelstwa dla dziecka
urodzonego w małżeństwie mieszanym.
Jeżeli ojciec i matka mają różne obywatelstwa, a jedno z nich
jest obywatelem Polski i nie chcą, aby ich dziecko posiadało obywatelstwo
polskie, to przewidziana jest instytucja wyboru obywatelstwa.
W ciągu trzech miesięcy należy złożyć przed konsulem Rzeczpospolitej
Polskiej oświadczenie, przedkładając wszystkie stosowne dokumenty, jak
akt urodzenia dziecka oraz swoje dokumenty tożsamości. Dziecko po uzyskaniu
pełnoletności ma przez określony czas prawo powrotu do obywatelstwa polskiego.
Faktem jest, że choć instytucja ta w prawie polskim istnieje
od dawna, była do tej pory wykorzystywana w sporadycznych przypadkach.
Rafał Piątek (radio "Szara Komórka"): (...)
Pan minister powiedział wcześniej, że w Polsce dziwnie się patrzy na osoby,
które chowają polski paszport.
Kwestia jest inna. Wielu z nas czuje
się Polakami, chciałoby kultywować polskość, ale też chciałoby pozostać
lojalnymi wobec krajów osiedlenia. Ale jeżeli jest taka sytuacja, że aby
pojechać do Polski na kanadyjskim paszporcie, musimy się zrzec polskiego
obywatelstwa, czy nie wypadałoby tej procedury znacznie ułatwić, dlatego
że wpadamy w kolejną pułapkę; aby zrzec się obywatelstwa polskiego i zebrać
wszystkie załączniki, trzeba być w tej Polsce (przy tej biurokracji, jaka
tam jest), czyli trzeba do tej Polski pojechać na polskim paszporcie,
żeby załatwić wszystkie załączniki i dopiero tu wrócić i złożyć podanie
o zrzeczenie się obywatelstwa.
I drugie pytanie, co będzie wtedy, jeśli
takie podanie o zrzeczenie się obywatelstwa nie zostanie zatwierdzone?
Piotr Stachańczyk: My nikogo do zrzekania się obywatelstwa
polskiego nie namawiamy i nigdy nie namawialiśmy... Nie namawialiśmy po
90 roku - pan ambasador mnie tu stuka - wcześniej namawiano, i to wiele
osób, natomiast podczas mojego pobytu w Stanach Zjednoczonych wskazywano
to, co pan tu mówi, że procedura zrzeczenia się obywatelstwa jest procedurą
skomplikowaną i długą. Rzeczywiście, wymaga zgromadzenia wielu dokumentów,
co z Kanady, Stanów Zjednoczonych czy innych krajów dokonać jest trudno.
Złożyłem zapewnienie, które mogę tu powtórzyć, że postaram się
doprowadzić do znaczącego uproszczenia tej procedury. Ponieważ nie ma zasadniczego
powodu, aby ona tak wyglądała, a wiele dokumentów organy państwa w końcu
mogą sprawdzić same i nie wymagać tego od zainteresowanego. I to jest odpowiedź
na pana pierwsze pytanie.
Jeśli chodzi o odmowy, są one bardzo rzadkie, ale to jest jeden
z wyjątków w prawie polskim, ponieważ zgoda na zrzeczenie się obywatelstwa
nie jest decyzją administracyjną, czyli aktem, który można skarżyć do sądu,
tylko jest wykonaniem przez Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej jego konstytucyjnego
uprawnienia. Od tej decyzji nie można się odwołać. Oczywiście, wnioski
w tej sprawie można składać jeden po drugim. (...).
Nie jest nam znany w ostatnich latach przypadek odmowy. Prezydent
odmawia z reguły wtedy, kiedy dana osoba po utracie obywatelstwa polskiego
stałaby się bezpaństwowcem. Polska jest bowiem stroną szeregu konwencji
międzynarodowych dotyczących likwidacji stanu bezpaństwowości. (...).
Aleksandra Tyszka-Kozłowska (Radio "Polska Fala"): Ustawy
o obywatelstwie datują się z roku 1962. Skąd nagle teraz ten amok? Co komu
przeszkadza, że ten obywatel kanadyjski pojedzie sobie do Polski otrzymując
wizę. Nikomu to nie przeszkadzało przez prawie 40 lat. Dawano nam te wizy.
Tak naprawdę, cóż jest oburzającego
w tym, że obywatel amerykański - o czym wspomniał tu p. Stachańczyk - pojechał
do Polski i spędził tam 200 dni dłużej? No wydał tam więcej pieniędzy!
P. Stachańczyk: Proszę panią, nic nie ma w tym oburzającego
pod warunkiem, że ta osoba zechce z tej Polski wyjechać jako obywatel amerykański.
A. Tyszka-Kozłowska: A jaka to
różnica?
P. Stachańczyk: Nie ma żadnej różnicy. Gdyby był obywatelem
amerykańskim i nie miał polskiego paszportu, to powiedzianoby mu dokładnie
to samo, że skoro przekroczył okres pobytu w Polsce, to powinien zapłacić
karę. I gdyby taka osoba wyjęła pieniądze i zapłaciła tę karę - bo takie
jest polskie prawo, za przekroczenie pobytu się płaci - to nikt by jej
o sprawy obywatelskie w ogóle nie zapytał. Dostałaby do ręki mandat - z
reguły 500 zł - i wyjechała z Polski. Natomiast, jeśli w tym momencie zainteresowany
mówi, że jest obywatelem Polski i wyjeżdża z Polski jako Polak i mandatu
płacił nie będzie, to oczywiście ma prawo to zrobić, ale jednocześnie ma
obowiązek pokazać polski paszport (...).
Jednej rzeczy się w tym układzie nie dopuszcza, a mianowicie,
żeby sobie ktoś bez przerwy wybierał i dokonywał zmiany sytuacji w zależności
od tego, co mu jest wygodne. To z kolei naruszałoby wprost zasadę równości
obywateli polskich wobec prawa, bo pozostali obywatele polscy takich możliwości
dokonywania obrotu (paszportami) nie mają.
A. Tyszka-Kozłowska: Czy z taką
samą gorliwością, jak namawiacie nas państwo do wyrabiania sobie polskich
paszportów, dajecie paszporty Polakom w Kazachstanie?
P. Stachańczyk: (...) Osobom zamieszkującym w Kazachstanie
oferujemy repatriację do Polski, czyli przyjazd do Polski i nabycie obywatelstwa
polskiego. 1 stycznia tego roku weszła w życie nowa ustawa o repatriacji,
która zarówno zainteresowanym, jak i ludziom, którzy ich przyjmują, daje
różnego typu ulgi, możliwości (...)
Dajemy im w momencie przyjazdu do Polski polskie obywatelstwo,
bo oni tego obywatelstwa z przyczyn formalnych, niezależnych od obecnych
władz Rzeczypospolitej, nie mają. Osoby te, ani ich przodkowie nigdy bowiem
nie były obywatelami RP po roku 1918.
Albowiem, jeśli mówimy o Kazachstanie to warto wiedzieć, że tam
już praktycznie nie ma osób, które trafiłyby do Kazachstanu w latach 39-41,
wywożonych z wschodnich terenów Polski, bo te osoby albo wyjechały z armią
gen. Andersa, albo w ramach repatriacji w latach 40 i 50 powróciły do Polski,
albo powróciły na Ukrainę, na Białoruś, tam, gdzie poprzednio mieszkały.
W Kazachstanie mieszka - według ostatniego spisu sporządzonego
przez władze kazachskie, który był oceniany na tyle niezależny, że można
było swobodnie deklarować przynależność narodową - ok. 50 tys. Polaków,
którzy zostali wywiezieni na tereny w roku 1936 z zachodnich terenów ówczesnego
Związku Radzieckiego w ramach "czyszczenia" granicy radzieckiej z tzw.
elementu niepożądanego. W związku z powyższym osoby te nie miały obywatelstwa
polskiego i w tej chwili go nadal nie mają. Natomiast zachęcamy je, aby
deklarowały powrót do Polski. (...) Gwarantujemy im w Polsce różnego typu
możliwości, uzyskanie wszystkiego tego co Polska jest w stanie im dać i
z każdym rokiem dajemy więcej.
Prezes Zarządu Głównego KPK Andrzej Garlicki: Jedno
stwierdzenie, jedno oświadczenie i jedno pytanie.
Stwierdzenie jest to, że gdyby pan ambasador
udzielił mi głosu wcześniej, to ja bym podziękował za zorganizowanie tej
konferencji.
Oświadczenie jest to, że my którzy znaleźliśmy
się na obczyźnie, jako tzw. Polonia byliśmy w niezgodzie ze stanem, jaki
zaistniał w Polsce po roku 1945 i dlatego wszelkie takie ustawy, które
mówiły, że rodzice mają do takiego, a takiego czasu zgłosić czy dziecko
ma być obywatelem czy nie, po prostu do nas się nie odnoszą, proszę panów!
My żyliśmy tutaj na obczyźnie i tymi
sprawami nie interesowaliśmy się. Była to też forma wdzięczności dla kraju,
który nas przyjął, otworzył nam szeroko drzwi, abyśmy się mogli tu osiedlić.
Mam jedno pytanie, mianowicie, to był
pomysł Kongresu Polonii Kanadyjskiej, żeby to włożyć do listu, który
wyszedł do Marszałka Sejmu w październiku ub. roku, gdzie w Warszawie obradowała
komisja zjazdu Polonii, który odbędzie się za miesiąc. Wtedy użyliśmy
takiego zwrotu:
Chcielibyśmy widzieć w prawie polskim,
w jakiejkolwiek ustawie, że osoba, która jest uznawana przez polskie prawo,
jako obywatel polski, która mieszka stale za granicą, miała prawo
posługiwać się dokumentem kraju stałego osiedlenia się i mogła używać tego
dokumentu w Polsce, włączając wjazdy i wyjazdy. Nie mówimy o żadnym podwójnym
obywatelstwie.
To samo powtórzyliśmy w oświadczeniu
Kongresu z grudnia ubiegłego roku.
Zapytanie jest: czy jak będzie rewidowana
ustawa o cudzoziemcach i doszlifowywana o obywatelstwie, czy ta formuła
może być do takiej ustawy włączona?
Bo nie zapominajmy, że prawo jest dla
ludzi, a nie ludzie dla prawa.
P. Stachańczyk: To akurat, co mówiliśmy, panie prezesie,
o wybieraniu obywatelstwa to dotyczyło stanu, który jest nam najlepiej
znany, czyli sytuacji w latach 90., a nie wcześniej.
Natomiast, jeśli chodzi o to, co Pan mówił później, to generalnie
odpowiedź - zresztą kilkakrotnie udzielana - jest taka sama, mianowicie,
że my, bazując na wszystkich znanych nam doświadczeniach i mając też przykłady
tego typu zjawiska i analizując te rzeczy, tego typu możliwości nie widzimy;
to znaczy możliwości posługiwania się przez obywateli polskich dokumentami
kraju osiedlenia. (...) Z wielu przyczyn, generalnie zgodnie z wszelkimi
opiniami ekspertów - chociażby - w związku ze wspomnianą już zasadą równości
obywateli polskich wobec prawa.
Obywatele polscy mieszkający poza granicami Rzeczypospolitej
- nie jest to ani mój pogląd ani rządu, tylko opinia ekspertów w sprawach
konstytucyjnych - nie mogą mieć ani większych ani mniejszych praw niż obywatele
zamieszkali na stałe w Polsce. Po prostu, nie może istnieć prawne rozróżnienie
obywateli polskich z uwagi na fakt posiadania wielu obywatelstw, lub zamieszkiwania
poza granicami RP.
Obecne przepisy znają tylko jeden wyjątek od tej zasady, który
był jeszcze przed obecną konstytucją, on dotyczy służby wojskowej. To jest
przepis mówiący o tym, że obywatel polski, posiadający jednocześnie obywatelstwo
innego państwa, a zamieszkujący na stałe poza granicami RP nie podlega
obowiązkowi służby wojskowej w Polsce.
Jest to jeden wyjątek, zresztą przez wielu ekspertów w Polsce
krytykowany, ale z uwagi na to, że jest i pochodzi sprzed konstytucji,
jest w prawie polskim utrzymywany.
Ale niestety odpowiedź na pana ostatnie pytanie, panie prezesie,
brzmi: "nie".
Czesław Piasta: Podczas spotkania
z p. Nowakiem Jeziorańskim w obecności wicemarszałka Sejmu p. Jana Króla
złożył pan obietnicę, że Polacy z podwójnym obywatelstwem nie będą mieli
kłopotów z wjazdem i wyjazdem z Polski na paszportach państw stałego pobytu,
czyli w świetle pana odpowiedzi dla p. Garlickiego, ta obietnica jest nieaktualna?
Pan zmienia zdanie, tak?
P. Stachańczyk: Miałem szczęście rozmawiać z panem Nowakiem-Jeziorańskim
wielokrotnie, ostatni raz na temat tej ustawy przedwczoraj.
Generalnie istnieje zgodność naszych poglądów na ten temat. Zapewniłem
p. Nowaka Jeziorańskiego w trakcie spotkania u marszałka - rozmawiano tam
o wielu przypadkach dotyczących Polonii amerykańskiej, bo te przypadki
p. Nowak Jeziorański przedstawiał, że doprowadzę do sytuacji, w której
nikt w trakcie kontroli granicznej nie będzie nikogo pytał o posiadane
obywatelstwa, czy prowadził jakichkolwiek dochodzeń, ani też w żaden sposób
- co niekiedy się zdarzało, a było jedynie przejawem nadgorliwości - formułował
opinii, typu, że z nazwiska czyjegoś wynika, iż powinien posiadać obywatelstwo
polskie, i że podlegli ministerstwu, w skład którego wchodzę, funkcjonariusze
Straży Granicznej tego typu działań nie będą podejmować.
Stosowne polecenia, przypominające zresztą wcześniejsze, tylko
może w bardziej rygorystycznej formie, zostały Straży Granicznej wydane
i jakkolwiek trudno jest się powoływać na rozmowy, które odbywają się w
wąskim gronie, to jednak pragnę pana poinformować, że z tego, co mi właśnie
na tym spotkaniu mówił p. Nowak-Jeziorański, wynikało, że do niego przestały
napływać skargi w sprawach, o których rozwiązanie mnie prosił i podziękował
za szybką i sprawną reakcję, na to, o co prosił...
Notował Andrzej
Kumor
|