|
Pion śledczy Instytutu Pamięci Narodowej zajmie się sprawą zbrodni w Koniuchach na Nowogródczyźnie, gdzie w 1944 r. sowieccy partyzanci mieli zabić kilkuset Polaków, w większości kobiety i dzieci. IPN zbada zbrodnię w Koniuchach Warszawa - Pion śledczy Instytutu Pamięci Narodowej zajmie się sprawą zbrodni w Koniuchach na Nowogródczyźnie, gdzie w 1944 r. sowieccy partyzanci mieli zabić kilkuset Polaków, w większości kobiety i dzieci. O podjęcie śledztwa w tej sprawie poprosił IPN Kongres Polonii Kanadyjskiej. W liście do IPN z 12 lutego (który otrzymał w czwartek PAP) Kongres przywołał m.in. opublikowane relacje sprawców zbrodni z wiosny 1944 r. na mieszkańcach wsi Koniuchy w dawnym woj. nowogródzkim (gmina Bieniakonie, powiat Lida). W liście do IPN podano kilka publikowanych (z podaniem źródeł książkowych) relacji o tym mordzie. I tak w książce Chaima Lazara "Destruction and Resistance", wydanej w Nowym Jorku w 1985 r., znalazła się następująca relacja: "Sztab brygady zdecydował zrównać Koniuchy z ziemią, aby dać przykład innym. Pewnego wieczoru 120 najlepszych partyzantów ze wszystkich obozów, uzbrojonych w najlepszą broń, wyruszyło w stronę tej wsi. Między nimi było około 50 Żydów, którymi dowodził Jaakow (Jakub) Prenner. O północy dotarli w okolicę wioski i zajęli pozycje wyjściowe. Mieli rozkaz, aby nie darować nikomu życia. Nawet bydło i nierogacizna miały być wybite. (...) Sygnał dano tuż przed wschodem słońca. W ciągu kilku minut okrążono wieś z trzech stron. Z czwartej strony była rzeka, a jedyny most był w rękach partyzantów. Przygotowanymi zawczasu pochodniami partyzanci palili domy, stajnie, magazyny, gęsto ostrzeliwując siedliska ludzkie (...) Słychać było huk eksplozji z wielu domów (...) Półnadzy chłopi wyskakiwali przez okna i usiłowali uciekać. Ale zewsząd czekały ich śmiertelne pociski. Wielu z nich wskoczyło do rzeki, aby przepłynąć na drugą stronę, ale tam też spotkał ich taki sam los. Zadanie wykonano w krótkim czasie. Sześćdziesiąt gospodarstw chłopskich, w których mieszkało około 300 osób, zniszczono. Nie uratował się nikt". Autorzy listu cytują też relację Israela Weissa, opublikowaną w książce "Memorial to a Jewish Community in Poland", wydanej w Tel Awiwie w 1962 r.: "Jednakże na zdobywanie aprowizacji składało się więcej niż tylko przekonanie niechętnych chłopów. Stoi mi wyjątkowo jasno przed oczyma jedna taka akcja. Oddział w sile kompanii pod dowództwem Szlomo Branda wyruszył o zmroku tego zimowego dnia, aby zaopatrzyć się w aprowizację w +bogatej+ wiosce niedaleko miasteczka Ejszyszki. Do celu dotarliśmy około północy. Wystawiliśmy czujki po obu stronach wioski, a ja wraz ze swymi ludźmi wszedłem do pierwszego gospodarstwa. (...) Pracowaliśmy jak w gorączce przez całą noc zbierając jedzenie i byliśmy gotowi do odwrotu, gdy zaświtał ranek. Szlomo i 20 jego ludzi zostało z tyłu, aby osłaniać nasz odwrót. My odjechaliśmy na saniach. (...) W żadnym wypadku nie był to jakiś wyjątek. (...) Udało nam się wymusić duże ilości broni i amunicji od wiosek, które kolaborowały z Niemcami i były przez nich uzbrojone. Przedsięwzięto karne kroki wobec kolaborantów, a jedną z wiosek, która była notoryczna w swej wrogości do Żydów została całkowicie spalona". Według autorów listu, mimo, że Koniuchy nie są tu wymienione z nazwy, zarówno Israel Weiss jak Shlomo Brand figurują na liście partyzantów żydowskich z Puszczy Rudnickiej w książce I. Kowalskiego "A Secret Press in Nazi Europe", wydanej w 1969 r. w Nowym Jorku. Następna cytowana w liście relacja pochodzi z książki Richa Cohena "The Avengers" ("Mściciele"), wydanej w Nowym Jorku w 2000 r.: "Koniuchy były wioską o zakurzonych drogach i osiadłych w ziemi, niepomalowanych domach. (...) Partyzanci – Rosjanie, Litwini i Żydzi – zaatakowali Koniuchy od strony pól, a słońce świeciło im w plecy. Odezwał się ogień z wież strażniczych. Partyzanci odpowiedzieli ogniem. Chłopi uciekli do swych domów. Partyzanci wrzucili granaty na dachy, a w domach wystrzeliły płomienie. Chłopi wybiegali drzwiami i biegli drogą. Partyzanci ich gonili, strzelając do mężczyzn, kobiet i dzieci. Większość chłopów biegło w stronę niemieckiego garnizonu, a więc przez cmentarz na skraju miasta. Komandir partyzantów przewidział to i dlatego nakazał kilku swoim ludziom schować się przy grobach. Gdy ci partyzanci otworzyli ogień, chłopi zawrócili i wpadli w ręce żołnierzy, którzy ścigali ich z drugiej strony. Setki chłopów zginęło złapanych w ogień krzyżowy". Według autorów listu, potwierdzenie mordu w Koniuchach można znaleźć także w dzienniku partyzantów żydowskich pt. "Operations Diary of a Jewish Partisan Unit in Rudniki Forest". Podano tam, że napad miał miejsce w styczniu 1944 r. i wzięli w nim udział partyzanci z oddziałów Jacoba Prennera ("Śmierć faszystom") i Shmuela Kaplinsky'ego ("Ku zwycięstwu") tzw. Litewskiej Brygady. Autorzy listu cytują też książkę Kazimierza Krajewskiego "Na Ziemi Nowogródzkiej. +Nów+ – Nowogródzki Okręg Armii Krajowej", wydaną w Warszawie w 1997 r.: "Jedyną +winą+ mieszkańców Koniuch było to, że mieli już dosyć codziennych – a właściwie conocnych – rabunków oraz gwałtów i chcieli zorganizować samoobronę. Bolszewicy z Puszczy Rudnickiej postanowili zrównać wieś z ziemią, tak by zastraszyć ludność innych wiosek. (...) Wymordowanie mieszkańców wsi Koniuchy (wraz z kobietami i dziećmi) opisane zostało przez Chaima Lazara jako wybitna +operacja bojowa+, z której jest on autentycznie dumny. Opis +ufortyfikowania+ wsi jest kompletną bzdurą. Była to normalna wioska, w której część mężczyzn zorganizowała samoobronę. Ich uzbrojenie stanowiło parę zardzewiałych karabinów". Szef pionu śledczego IPN prof. Witold Kulesza powiedział w czwartek PAP, że przekazał sprawę oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni Przeciw Narodowi Polskiemu w Łodzi, która zajmuje się zbrodniami z dawnych Kresów Wschodnich II RP. Prof. Kulesza podkreślił, że opisana sprawa nie była mu dotychczas znana, a podane w liście relacje robią "wstrząsające wrażenie". Pytany o wiarygodność informacji zawartych w liście Kongresu Polonii Kanadyjskiej, odparł, że "społeczność, która nadesłała faks, jest wiarygodna". Dodał zarazem, że "na tym etapie sama treść listu nie może być przedmiotem oceny". Szef pionu śledczego IPN uchylił się od odpowiedzi
na pytanie, czy cała sprawa może być odbierana jako swego rodzaju "odreagowanie"
przez działaczy polonijnych sprawy mordu Żydów w Jedwabnem, którego w lipcu
1941 r. dopuścili się miejscowi Polacy (ta zbrodnia jest już przedmiotem
śledztwa IPN).
Polscy historycy potwierdzają radziecką zbrodnię w Koniuchach Warszawa (PAP) - Polscy historycy potwierdzają wymordowanie w 1944 r. przez radzieckich partyzantów mieszkańców polskiej wsi Koniuchy na Nowogródczyźnie. Był to odwet za zorganizowanie w tej wsi samoobrony przed napadami tej partyzantki. W czwartek szef pionu śledczego Instytutu Pamięci Narodowej prof. Witold Kulesza zapowiedział, że IPN zajmie się zbrodnią w Koniuchach. O podjęcie śledztwa w tej sprawie poprosił IPN Kongres Polonii Kanadyjskiej. Historyk Kazimierz Krajewski, który zajmuje się historią Nowogródczyzny w czasie II wojny światowej (napisał książkę o Nowogródzkim Okręgu Armii Krajowej) powiedział w czwartek wieczorem PAP, że zbrodnia w Koniuchach jest znana polskim historykom. "Wieś została zaatakowana przez partyzantkę sowiecką i spacyfikowana: całkowicie spalona, a cała ludność, bez względu na wiek i płeć - wymordowana" - powiedział Krajewski. Dodał, że oceny co liczby ofiar są rozbieżne: polskie relacje mówią o trzydziestu kilku ofiarach, natomiast uczestnicy napaści w swych wspomnieniach, publikowanych także na Zachodzie, podają liczbę ponad 300 zabitych. Wyjaśnił, że wieś ta, leżąca na skraju Puszczy Rudnickiej (wielkiego kompleksu leśnego), była stale nachodzona przez "czerwoną partyzantkę". "W pewnym momencie, w celu przeciwdziałania tym ciągłym grabieżom i napaściom, zorganizowano tam samoobronę - pod egidą administracji litewskiej i przy wykorzystaniu kilku starych karabinów" - powiedział. "Za to sowiecka partyzantka ukarała wieś" - dodał. Krajewski potwierdził, że w napaści uczestniczył
oddział partyzantki żydowskiej, który wchodził w skład zgrupowania radzieckiego.
"Oni to opisują w swych wspomnieniach" - powiedział. Przytoczył dziennikarzowi
podaną już w liście Kongresu Polonii Kanadyjskiej do IPN relację z książki
Chaima Lazara "Destruction and Resistance", wydanej w Nowym Jorku w 1985
r. Koniuchy nazwano w niej "gniazdem band i centrum antypartyzanckich intryg".
Autor pisze, że partyzanci wymordowali całą wieś, łącznie z kobietami i
dziećmi.
|