Default
Google
 

Człowiek, który ocalił Chile
(tekst napisany w 1996 roku)

Czternaście milionów
mieszkańców wypracowuje produkt krajowy brutto wartości 97,7 miliarda dolarów. Dochód na głowę wynosi 7010 dolarów rocznie (w Polsce 4920 dolarów ) i jest najwyższy w całej Ameryce Południowej.
 Jak to się stało? Czemu ten długi na 4300 kilometrów i szeroki na 200 kilometrów kraj (w którym jedynie 3 proc.  ziemi nadaje się pod uprawę ), zawdzięcza swą dobrą passę? Dzięki komu Chilijczycy mogą kosztować owoców stabilnej demokracji i znakomicie prosperującej gospodarki? Odpowiedź jest prosta, aczkolwiek bardzo niepopularna; wiele osób skłonnych jest ją przemilczać i cenzurować.
 Otóż, swą wyjątkowo dobrą pozycję Chile zawdzięcza generałowi Augusto Pinochetowi, człowiekowi, który ocalił ten kraj przed losem, jaki spotkał Kubę - ocalił Chile przed  ślepą drogą komunizmu.

*Siła legendy
Chwalić Pinocheta to nawet dziś rzecz "niepoprawna politycznie".
 Wszak przez lata 70. i 80. literaci, poeci i piosenkarze , intelektualiści i dziennikarze informowali świat o "strasznych zbrodniach brutalnej junty generała Pinocheta", "mordercy wolności, kata postępowego prezydenta Allende".
 Ten ostatni urósł do rangi po-łudniowoamerykańskiej legendy i w lewicowym Panteonie zaczął być sta-wiany w jednym szeregu z Che Guevarą. Legenda mówi, że z kałaszni-kowem (prezent od Fidela Castro ) w ręku, miał podczas  wrześniowego zamachu stanu w 1973 roku bronić  prezydenckiego pałacu Moneda. Obrona ta, na szczęście  dla Chilijczyków, a może i całej Ameryki, okazała się nieskuteczna. Pinochet zbombardował pałac z powietrza. (Kilka lat temu Moneda została od-budowana i dziś stanowi siedzibę urzędującego prezydenta Eduardo Frei Ruiz-Tagle ).
 Legendy urobione przez lewicujących pisarzy (niektórzy z nich dostali nawet literackiego Nobla ), a następnie roztrąbione po całym świecie przez różowe gazety i czasopisma (dopomogła temu znakomicie moda na literaturę iberoamerykańską w Europie ), nijak się jednak nie mają do rzeczywistości. Niestety, zadanie "wyprostowania" tej historii porównać można jedynie do walki z wiatrakami. Za sprawą środków masowego przekazu opis dziejów XX wieku pełen jest fałszywych stereotypów. Pełen jest demonów zrobionych z uczciwych ludzi i morderców wy-niesionych do rangi ideologicznej świętości.
 Cóż, takie mamy czasy. Nie zaszkodzi jednak przypomnieć sobie, jak rzeczy miały się naprawdę.

*Pochód marksizmu
Zacznijmy od "początku", czyli od roku 1964. Przeprowadzone wówczas wybory prezydenckie wyniosły do władzy (po raz pierwszy w historii Ameryki Południowej ) chrześcijańskiego  demokratę Eduardo Frei. Zyskał on absolutną większość  i rozpoczął program reform pod hasłami "Rewolucja poprzez wolność" (w Chile prezydent jest jednocześnie szefem gabinetu ).
 Rząd Frei zapoczątkował głębokie przemiany socjalne  oraz reformę rolną. Trzeba pamiętać, że Chile było krajem oligarchicznej demokracji i polityką trzęsły rodzinne klany, w tym posiadaczy ziemskich
 Za prezydenta Frei m.in. zezwolono na powstanie związków zawodowych najemnych pracowników rolnych. Reformom towarzyszył gwał-towny wzrost gospodarczy napędzany przez hossę na światowym rynku miedzi -  surowca, którego Chile jest największym światowym producentem. Dochód na głowę mieszkańca, stabilny w latach 1920-1959, nagle zaczął się podnosić. Okres wysokich cen miedzi utrzymał się do 1974 roku.
 Polityka Frei napotkała  zdecydo-waną opozycję tak ze strony konserwatywnej prawicy (jako zbyt radykalna ), jak i coraz głośniejszej marksistowskiej lewicy (jako niewystarczająca ). Pod koniec kadencji prezydent miał na swym  koncie poważne osiągnięcia, ale nie zrealizował też wielu obietnic. Dało to amunicję radykałom spod znaku sierpa i młota. W wyborach prezydenckich 1970 roku  sukces odniosła  koalicja o nazwie "Zjednoczenie Popularne", kierowana przez marksistę dra Salvadora Allende. Sam Allende był członkiem komunistycznej Partii Socjalistycznej. Nowego prezydenta poparło jedynie 36 proc. elektoratu; wygrał więk-szością zaledwie 36 tysięcy głosów...

*Komunistyczna destrukcja
 Mimo tak małego poparcia Allende od razu przystąpił do wprowadzania komunistycznego programu - znacjonalizował to, czego za Frei nie znacjonalizowano - głównie wielki przemysł  wydobywczy i banki. Upaństwowiono też bez odszkodowania udziały zagraniczne - głównie amerykańskie - w chilijskich kopalniach miedzi. Przystąpiono do masowego wydawania państwowych pieniędzy.
 Na skutki nie trzeba było długo czekać. Deficyt przekroczył 20 proc. produktu krajowego brutto (w zdrowej sytuacji deficyt nie powinien przekraczać 2 proc. PKB ), inflacja sięgnęła 1000 proc. rocznie, produkcja rolna zmniejszyła się do poziomu z początku lat 60., czarnorynkowy kurs peso przekraczał oficjalny dziesięciokrotnie, zaś dochód na głowę spadł do poziomu sprzed 1970 roku. Słowem, komunizm!
 Allende zaczął prowadzić politykę zbliżenia z Kubą i ZSRS. Istniało realne niebezpieczeństwo, że Chile stanie się trampoliną zdolną wyeksportować sowiecką rewolucję do sąsiednich krajów, Boliwii i Peru.
 Tymczasem na rynkach światowych zdrożała znacznie ropa naftowa (wskutek monopolistycznej polityki OPEC ) i staniała miedź...

* 11 września 1973
11 września 1973 roku wojsko dowodzone przez Augusto Pinocheta dokonało zamachu stanu. Rząd Allende obalono, pałac prezydencki zbombardowano; Allende zginął (oficjalnie podano, że popełnił samobójstwo ), a Pinochet w radykalny sposób rozprawił się z marksistowskim zagrożeniem - tysiące osób uwięziono; część z nich zniknęła bez śladu; innym pozwolono wyjechać bądź do wyjazdu zmuszono. :ącznie zginęło kilkaset osób. Zamach potępiła większość państw świata - na scenie dyplomatycznej Chile stało się pariasem, poszczególne rządy odwoływały ambasadorów...

* Wolny rynek!
Nowy szef państwa postanowił radykalnie zmienić kurs chilijskiej gospodarki; ściągnął na konsultacje tuzów wolnorynkowej ekonomii (w tym Miltona Friedmana ) z tzw. szkoły chicagowskiej. Stopniowo zliberalizowano gospodarkę, setki znacjonalizowanych zakładów sprywatyzowano - państwo zachowało jednak kontrolę nad przemysłem naftowym, wydobycia miedzi i hutniczym. Całkowicie uwolniono mechanizmy gospodarki rynkowej, dopuszczając do wolnego przepływu kapitału, zdewaluowano peso i zniesiono kontrolę cen. Taryfy celne - poza nielicznymi wyjątkami - zmniejszono do 10 proc..
 Stworzono szereg zachęt do inwestowania i oszczędzania - zniesiono podatek od dochodów kapitałowych oraz dywidendy, podatek od sprzedaży zastąpiono podatkiem od wartości dodanej (VAT ). Drastyczne cięcia w wydatkach rządowych pozwoliły zrównoważyć budżet i powstrzymać inflację. W roku 1981 państwowy system socjalny zastąpiony został prywatnymi ubezpieczeniami, w tym emerytalnymi.
 Dzięki reformom, w latach 1976-1981 wzrost gospodarczy wynosił średnio 7proc. rocznie! Ludziom zauważalnie żyło się lepiej...
 Chilijczycy uczynili to samodzielnie. Wielkość zagranicznej pomocy kształtowała się następująco: USA - 521 mln dol. (w latach 70-89), inne kraje Zachodu - 1,6 mld (1970-1989 ), kraje komunistyczne - 386 mln (1970-1989 ).

*Powrót demokracji
Jednocześnie podczas swych szes-nastoletnich rządów, generał Pinochet stopniowo liberalizował życie społeczne; zezwolono na  zrzeszanie się i tworzenie związków zawodowych, przywrócono działalność partii politycznych.
 Przeprowadzone 5 października 1988 roku referendum odsunęło Pinocheta od władzy. Zachował on jedynie zwierzchnictwo nad armią. (Pinochet starał się o przedłużenie własnej kadencji prezydenckiej na kolejne 8 lat). 14 grudnia 1989 roku zwycięstwo w wyborach prezyden-ckich odniósł chadek, Patricio Aylwin - tym samym do Chile powróciła demokracja parlamentarna...

*Gospodarczy "tygrys"
 Dziś Chile, mimo pewnego odchylenia politycznego kursu na lewo, jest południowoamerykańskim "tygrysem" gospodarczym.
 Gdyby ów fascynujący rozwój został osiągnięty za rządów "postępowców", Santiago byłoby na ustach całego świata... Tymczasem pozostaje jedynie jeszcze jednym przykładem dowodzącym, że wolny rynek działa, a socjalizm nie!
 Gdyby nie generał Pinochet, dziś Chile byłoby drugą Kubą zachodniej półkuli; państwem, gdzie chilijska straż graniczna, wyposażona w sowieckie śmigłowce Mi-2, strzelałaby do uciekających przez Andy rodzin.
 Kiedyś generała Jaruzelskiego porównywano do Pinocheta, niestety jest to porównanie dla Chilijczyka nader krzywdzące. W przeciwieństwie do Jaruzelskiego, Pinochet nie był marionetką... Był mężem stanu, samodzielnym politykiem, który kierował się cały czas dobrem własnego narodu.
 Od czasu do czasu słyszy się też, że to CIA pomogła zrobić zamach w 1973 roku... Cóż, jeśli tak rzeczywiście się stało, należałoby CIA i Stanom Zjednoczonym ładnie podziękować, a Chilijczykom pozazdrościć, że mieszkają w strefie, którą Waszyngton uznaje za "żywotną dla amerykańskich interesów".

*Gdzie po nauki?
 Na zakończenie warto się zastanowić, dlaczego polscy politycy, doradcy rządowi i ekonomiści nie u-czą się na  sukcesach Chile, dlaczego nie czerpią nauki z błędów popełnionych w Argentynie, Brazylii, czy też Wenezueli? Dlaczego nie jeżdżą do Ameryki Łacińskiej? Przecież państwa tego kontynentu od dawna trawią bolączki podobne do obecnych polskich niedomagań... Tam, w cieniu Andów, można zobaczyć; na własne oczy to, o czym dyskutuje się na naradach w Londynie czy Paryżu...
 Na ostatnie pytanie mam dwie prywatne odpowiedzi:
 * nikomu tak naprawdę na Polsce nie zależy;

 * hotele w Ameryce Południowej są znacznie podlejsze od europejskich, a i podarki, jakie można przywieźć żonie, nie dorównują paryskim.
* wszystkie dane statystyczne pochodzą z oficjalnych publikacji CIA i amerykańskiego Departamentu Stanu.
 


Acquiring image from ProHosting Banner Exchange